Spis treści
Czy wszystkie nawyki wellbeingowe są naprawdę zdrowe?
W rzeczywistości niektóre nawyki, do których zachęcano nas, by przyjąć je w pełni w imię zdrowia (może nawet oceniano nas za to, że ich nie praktykujemy?), mogą w istocie podkopywać nasze poczucie dobrostanu, zostawiając nas bardziej zestresowanych, wyczerpanych czy przytłoczonych niż wcześniej.
Przyjrzyjmy się więc kilku mitom wellbeingowym, które nam sprzedano. Zanim jednak zaczniemy, zastrzeżenie: najlepiej znasz siebie samą/samego. Wnosimy do życia różne doświadczenia, zobowiązania, budowę ciała, fizjologię i całą resztę – to, co jednej osobie służy świetnie, u innej może okazać się katastrofą. Jeśli jakiś nawyk naprawdę cię wspiera, świetnie, zignoruj to i rób swoje.
Jeśli jednak stawiasz niektóre z nich na pierwszym miejscu z poczucia obowiązku, winy albo strachu, że nie będziesz postrzegana/y jako „zdrowa/y”, nie biorąc pod uwagę ich realnego wpływu na codzienność, może to dobry moment, by się nad tym zastanowić…
Mity, które mogą szkodzić zamiast pomagać
1. Nieforsowanie śniadania
Post przerywany bywa sprzedawany jako święty Graal wellbeingu, wychwalany za rzekome obietnice utraty wagi, lepszej koncentracji i poprawy zdrowia metabolicznego. Przedstawiany jako sposób na „danie odpoczynku układowi trawiennemu”, świetnie wpisuje się w zabiegane życie – pomijanie śniadania w końcu oszczędza czas. Dla wielu osób może jednak rozchwiać poziom cukru we krwi, zaburzyć energię i nastrój oraz zakłócić naturalne sygnały głodu. To z kolei sprzyja nasileniu apetytu później w ciągu dnia, przejadaniu się lub poleganiu na szybkich, ultraprzetworzonych przekąskach. Jeśli regularnie rezygnujesz ze śniadania i zauważasz, że czujesz się wyczerpana/y, roztrzęsiona/y czy rozdrażniona/y, warto zadać sobie pytanie, czy post faktycznie ci służy.
2. Bardzo intensywne treningi
Treningi o wysokiej intensywności wciąż promuje się jako najpewniejszą drogę do szczytowej formy, dyscypliny i utraty wagi. Zwłaszcza w mediach społecznościowych forsowanie ciała do granic możliwości, z nastawieniem „wszystko albo nic”, często przedstawia się jako wyznacznik zdrowia i samokontroli. Owszem, takie treningi mogą podnosić poziom endorfin i dawać prawdziwe poczucie satysfakcji, ale nadmiar intensywności (zwłaszcza bez odpowiedniej regeneracji) może podnieść poziom kortyzolu, zaburzyć sen, osłabić energię w dalszej części dnia, a nawet obniżyć odporność. Wraz z przetrenowaniem rośnie też ryzyko kontuzji i problemy ze stawami w dłuższej perspektywie. Nie musisz rezygnować ze swoich ukochanych zajęć HIIT, miej jednak z tyłu głowy, że nie każde ciało regeneruje się w tym samym tempie. Słuchaj, czego potrzebuje twoje w danym dniu i pamiętaj, że ruch i odpoczynek najlepiej działają w równowadze – dla nas wszystkich.
3. Wstawanie o świcie
Wstawanie przed wschodem słońca często przedstawia się jako wyznacznik produktywności i życia „wysokiej wydajności”. Rannych ptaszków regularnie portretuje się jako bardziej zdyscyplinowanych, odnoszących sukcesy i „poukładanych” niż ich nocne odpowiedniki. Tymczasem choć „klub 5 rano” może robić wrażenie na Instagramie, w rzeczywistości mamy różne chronotypy. Wpychanie się na siłę w poranny rytm może pogarszać funkcje poznawcze, nastrój i ogólne samopoczucie. Wcześniejsze wstawanie często odbywa się kosztem całkowitej liczby godzin snu – a sen pozostaje jednym z najważniejszych czynników wpływających na zdrowie w długim terminie. Pamiętaj, że twoja wartość i produktywność nie wynikają z tego, że budzisz się przed wszystkimi; może się też okazać, że po prostu naturalnie najlepiej funkcjonujesz później w ciągu dnia.
4. Suplementy
Suplementy reklamuje się jako „ubezpieczenie żywieniowe”, szybkie sposoby na podbicie odporności, energii i długowieczności. Obiecywane jako skróty do optymalnego zdrowia, są często mocno promowane przez influencerów i celebrytów za ich rzekome korzyści.
Warto zmierzyć się z kilkoma faktami na temat suplementów. Po pierwsze, wiele z nich nie jest odpowiednio regulowanych, ma niestandardowe dawki albo zawiera zbędne dodatki. Po drugie, bez realnych niedoborów większość nadmiarowych składników odżywczych po prostu zostanie wydalona, a nadmierna suplementacja może obciążać wątrobę lub zaburzać równowagę w organizmie.
Wreszcie, większość osób może zaspokoić swoje potrzeby dzięki jedzeniu, a suplementy nie zastąpią podstaw. Bez odpowiedniego snu, odżywienia, ruchu i odpoczynku żadne proszki ani pigułki nie zlikwidują przewlekłego stresu czy zmęczenia. Zacznij od fundamentów, dopiero potem buduj dalej.
5. Kroplówki dożylne
Dożylne kroplówki witaminowe obiecują natychmiastowy zastrzyk energii, wzmocnienie odporności i szybką regenerację. To wellbeing prosto do krwiobiegu. To jednak także w dużej mierze nieregulowana branża, niosąca realne ryzyko, w tym infekcji. Bez stwierdzonych niedoborów większość osób po prostu wydali nadmiar witamin, a w niektórych przypadkach wysokie dawki mogą niepotrzebnie obciążać nerki lub wątrobę. Co ważniejsze, kroplówki utwierdzają nas w przekonaniu, że zdrowie da się „naprawić” szybko, omijając wolniejsze, ale nieporównanie bardziej znaczące i istotne fundamenty dobrostanu.
6. Odrzucanie węglowodanów
Diety niskowęglowodanowe i keto obiecują szybką utratę wagi, stabilny poziom cukru i mniejszy stan zapalny. A jednak węglowodany od dawna są demonizowane – głównie z powodu lęku kultury diet przed wagą. Ostatecznie to właśnie węglowodany są głównym źródłem energii dla ciała i mózgu. Ich radykalne ograniczenie może skutkować:
zmęczeniem,
rozdrażnieniem,
niedoborem błonnika wpływającym na zdrowie jelit.
Zbyt restrykcyjne jedzenie może też uruchamiać zaburzone wzorce i niezdrową relację z jedzeniem. Nie musisz jeść węglowodanów w każdym posiłku, ale całkowita eliminacja rzadko bywa konieczna. Przewidywalnie, równowaga jest tu najnudniejszą (ale też najbardziej trwałą) odpowiedzią.
7. Przesadne „inwestowanie w zdrowie”
Być może to przypomnienie przyda nam się najbardziej. Choć media społecznościowe wciąż promują przekonanie, że sztywne rutyny i nieustanna optymalizacja są drogą do dobrostanu, wypełnianie kalendarza treningami, zajęciami i „zdrowymi” nawykami nie pomaga, jeśli kończysz na tym wyczerpana/y i przytłoczona/y. Odpoczynek jest równie ważny jak aktywność. Późne wieczorne śmiechy z przyjaciółmi mogą być tak samo odżywcze jak poranne zajęcia pilatesu. Nie składaj siebie samej/samego w ofierze na ołtarzu zdrowia. Wellbeing ma wspierać twoje życie, a nie je zastępować.
Tekst powstał na podstawie książki Lily Silverton, która jest coachem, mówczynią i pisarką. Jej książka „Prioritise This: a practical guide for thriving in a world that won’t slow down” ukaże się w marcu 2026 roku.
Źródło: ES Lifestyle from The Independent













