Psycholog Justyna Dadok: To na seniorach i osobach samotnych pandemia zebrała największe żniwo

Anita Czupryn
Anita Czupryn
Psycholog Justyna Dadok: Niewykluczone, że ze skutkami pandemii będziemy się mierzyć nawet za kilka lat, a może i w kolejnych pokoleniach. Bez wątpienia czekają nas dalsze zmiany
Psycholog Justyna Dadok: Niewykluczone, że ze skutkami pandemii będziemy się mierzyć nawet za kilka lat, a może i w kolejnych pokoleniach. Bez wątpienia czekają nas dalsze zmiany Materiały prasowe
Poczucie samotności na dłuższą metę wiąże się z rozwijaniem się stanów depresyjnych, lękowych; mocno odbija się na zdrowiu psychicznym. Niestety swoją negatywną rolę odegrały też przekazy medialne o tym, aby osoby starsze nie wychodziły z domu, ograniczyły kontakty. To spowodowało, że seniorzy woleli zostawać u siebie, ale też ich aktywność fizyczna była znikoma, a nawet żadna. A zatem przełożyło się to na to, że podupadli także na zdrowiu fizycznym – mówi psycholog Justyna Dadok z Centrum Zdrowia Psychicznego Mind Health w Katowicach.

Jaka jest Pani refleksja, jeśli chodzi o kondycję społeczeństwa w kontekście trwającej od dwóch lat pandemii? Krótko mówiąc – co nas czeka?

Jeśli chodzi o ogólną kondycję to jest ona kiepska, zwłaszcza ta psychiczna. Mówią o tym także badania przeprowadzone na różnych grupach wiekowych. Niełatwo natomiast odnieść się do tego co nas czeka, nawet jeśli się dysponuje obserwacjami czy badaniami dotyczącymi tego, co wydarzyło się z nami do tej pory i co się dzieje teraz. W istocie nie wiemy przecież, co się będzie działo za miesiąc, za pół roku czy rok. Niewykluczone, że ze skutkami pandemii będziemy się mierzyć nawet za kilka lat, a może i nawet w kolejnych pokoleniach. To co mogę powiedzieć, to, to że bez wątpienia czekają nas dalsze zmiany. Fakt jest też taki, że wiele zależy od nas samych i tego jak do nich się ustosunkujemy, od naszej elastyczności i gotowości do zmiany naszego życia.

Zdaniem ekspertów piąta fala – pod warunkiem, że jesienią nie pojawi się nowa wersja wirusa – może oznaczać zakończenie pandemii w tym sensie, że zdobędziemy odporność. Do jakiego życia wrócimy, jeśli nie do takiego, jakie znamy sprzed pandemii?

Jak już wspomniałam, nie sądzę, by powrót do tego co było przed pandemią był możliwy. Zbyt dużo już w tym czasie wydarzyło się dla nas wszystkich, począwszy od dzieci, młodzież po osoby dorosłe i starsze; każdy odczuł zmiany, które przyniosła pandemia. Każdy z nas po drodze coś lub kogoś utracił. Myślę, że powinniśmy być przygotowani do przystosowywania się do dalszych zmian. Jakby nie było, zmiany były i są nieodzowną częścią naszej egzystencji. Tutaj pomocny jest mechanizm adaptacji, który przebiega różnie, jedni się łatwiej przystosowują, inni mają z tym ogromne trudności, ale są i tacy którzy sobie z tym w ogóle nie radzą. Na pocieszenie dodam, iż jest to aspekt, w którym z pomocą przychodzą psycholodzy i psychoterapeuci.

Dziś nawet rodzina, nie mówiąc o przyjaciołach, nie chce na powitanie obejmować się, całować, podawać rąk. Unikamy kontaktu fizycznego, staramy się zachować dystans. Trudno uwierzyć, że to już mogłoby zostać. Co z tym obszarem bliskości, którego potrzebujemy, a który pandemia wykluczyła z naszego życia?

Niewątpliwie pandemia, a wraz z nią nałożone na nas restrykcje i reżimy sanitarne, była dość mocną ingerencją w naszą naturalną potrzebę bliskości, co też wiąże się z tym, że musimy działać trochę przeciw swojej naturze. Jest to trudne. Co się z tym stanie, jak to będzie wpływać na dalsze nasze funkcjonowanie, na nas samych – to kolejne pytanie, na które nie znamy jeszcze odpowiedzi. Można przypuszczać, że w kontaktach pozostaniemy ostrożniejsi; z tyłu głowy będziemy mieli myśl, że ten kontakt nie do końca może być bezpieczny i to nie tylko dla nas, ale i dla drugiego człowieka. Krótko mówiąc będzie to pewien rodzaj dyskomfortu i niepokoju w kontakcie z drugim człowiekiem.

Pandemia zerwała ogniwo, które decyduje o więzi człowieka z człowiekiem?

Tak bym tego nie określiła; nie można mówić o zerwanych więziach, niemniej jednak relacje interpersonalne stały się utrudnione. Myślę, że ten dystans społeczny, niepewność kontaktu, związany z tym niepokój długo jeszcze z nami zostanie.

Jakich spustoszeń dokonała pandemia w ludziach starszych, samotnych? I w jaki sposób starali się oni sobie brak bliskości rekompensować?

Najogólniej mówiąc, spustoszenia, jakiego dokonała pandemia dotyczyła obniżenia jakości życia. Na pierwszy plan wysuwa się wspomniany już wcześniej problem relacji interpersonalnych. Ludzie ograniczyli kontakty, przeszły one w formę pośrednią, ale to nie jest to samo, co kontakt na żywo, kiedy się widzimy, czujemy bliskość drugiej strony. Trudno mówić o rekompensacie bliskości, do bliskości potrzebna jest obecność drugiej osoby, a tego w pandemii było zdecydowanie mniej. Możemy więc raczej mówić o utrzymaniu kontaktu, dla osób starszych kontakt ten był w dużej mierze utrzymywany poprzez aparaty telefoniczne. To spowodowało, że osoby starsze jeszcze dotkliwiej odczuły samotność. Podobnie sytuacja ma się do osób samotnych.
W tej grupie wiekowej pojawił się też problem z dostępem do lekarzy, nawet do tych pierwszego kontaktu, nie mówiąc już o specjalistach czy usługach rehabilitacyjnych. Tę trudność akcentowało ponad 60 procent seniorów. Również dlatego, że śmiertelność w związku z COVID-em w tej grupie wiekowej była najwyższa. Suma summarum to powodowało, że zamykali się ze swoimi problemami, a ich poczucie samotności jeszcze bardziej przybierało na sile.

Ta forma pośrednia oznacza, że więcej do siebie dzwonimy, więcej rozmawiamy przez kamerę? A to z kolei mówi o tym, że musieliśmy nauczyć się korzystać z nowoczesnej technologii?

To fakt, że pandemia niejako wymusiła na nas częstsze sięganie po nowoczesne technologie, jednak sytuacja ta ma się różnie w różnych grupach wiekowych. Młodsze pokolenia, wychowane w dobie cyfryzacji i komputeryzacji, bez problemów odnajdują się w kontakcie wirtualnym. Starsze pokolenia wyraża niechęć wobec nowych technologii informatycznych, unikają kontaktów przez kamerę, częściej używają telefonów. Badania mówią o tym, że 7 na 10 seniorów nie korzysta z internetu w ogóle. A z kolei ci którzy „surfują w sieci” rzadziej określają swoją kondycję jako gorszą. Liczby te jednak dotyczą internetu w ogóle, czyli nie tylko do utrzymywania kontaktu, ale także załatwiania spraw urzędowych, robienia zakupów. Mimo to jest to cenny wskaźnik do tego, aby popracować nad zwiększeniem ilości użytkowników sieci wśród starszego pokolenia.

Co izolacja oznacza dla seniorów?

To poczucie samotności, które na dłuższą metę wiąże się z rozwijaniem się stanów depresyjnych, lękowych; mocno odbija się na zdrowiu psychicznym. Niestety swoją negatywną rolę odegrały też przekazy medialne, o tym, aby osoby starsze nie wychodziły z domu, ograniczyły kontakty. To spowodowało, że seniorzy woleli zostawać u siebie, nie wychodzili, ale też ich aktywność fizyczna była znikoma, a nawet żadna, co przełożyło się również na ich zdrowie, sprawność ruchową, no, bo bez możliwości fizycznej aktywności trudno o dobrą kondycję. A zatem przełożyło się to na to, że podupadli także na zdrowiu fizycznym.
Jako że pracuję również na oddziale i w poradni geriatrycznej, to z obserwacji i rozmów wiem, że u ludzi starszych częściej zaczęły pojawiać się zaburzenia lękowe i depresyjne. Już samo opuszczenie domu, wyjście do sklepu, wiązało się u tych osób z dużym poczuciem zagrożenia. Zrezygnowali z zapraszania rodziny czy znajomych do siebie. U wielu osób pojawiła się także bolesna tęsknota za wnukami, a to przede wszystkim wnuki wnosiły w ich życie dużo radości. Generalnie mówiąc, jeśli chodzi o ludzi starszych, to sytuacja nie jest optymistyczna. Odnoszę wręcz wrażenie, że to na tej grupie pandemia zebrała największe żniwo.

Czego najbardziej dotyczyły lęki?

To są tzw. lęki egzystencjalne, o własne zdrowie i życie. Powodem ich narastania nie była tylko sama izolacja, ale właśnie owa trudność w dotarciu do lekarzy i specjalistycznych badań.

Formy towarzyskiego kontaktu zaczęły zamierać?

Te bezpośrednie w pewnym sensie owszem. Z rozmów, jakie prowadziłam z seniorami wiem, że różnego rodzaju organizacje jak chociażby uniwersytety trzeciego wieku zawieszały swoją działalność, stąd też ci ludzie automatycznie nie korzystali w pełni z życia społecznego. Woleli się wycofać, polegać ewentualnie na rozmowach telefonicznych, a nawet nie zapraszać nikogo do siebie. Moje obserwacje pokrywają się z danymi z raportu przygotowanego przez Instytut Polityki Senioralnej SeniorHub z kwietnia 2021 roku wynika, z którego wynika, że 46 procent seniorów w trakcie pandemii ograniczyło relacje społeczne.

Co jeszcze wynika z cytowanego przez Panią raportu?

W kwestii ogólnej kondycji osób starszych w pierwszym roku pandemii, to ponad połowa badanych zadeklarowała, że ich kondycja psychiczna jest gorsza niż przed pandemią. Ale to nie wszystko czego możemy się dowiedzieć z tego raportu. 62,8 procent respondentów deklaruje, że ich aktywność fizyczna w trakcie pandemii spadła. Ponad połowa badanych odczuwa zmęczenie wynikające z obostrzeń w związku z pandemią. Prawie połowie ankietowanych brakuje kontaktu z innymi ludźmi. 34,6 procent seniorów w trakcie pandemii czuło pogłębione rozdrażnienie i niepokój. A ponad połowa respondentów deklaruje, że odczuwa zmęczenie związane z obostrzeniami, jak nakaz noszenia maseczek, brak możliwości uczestniczenia w zgromadzeniach, utrudnienia w pracy urzędów, punktów usługowych.

Ludzie starsi wyrażali też strach przed szczepionkami?

Właśnie, jeśli chodzi o seniorów, to oni dość chętnie deklarowali chęć do zaszczepienia się. W grupie osób 60 plus to 58,2 procent badanych stwierdziło, że jest chętna do zaszczepienia się. Procent ten rósł wraz z wiekiem, czyli wśród osób 70 plus deklarowało chęć zaszczepienia się 61,4 procent, a wśród osób 80 plus – 67,3 procent.

Jak przez pandemię zmieniły się nasze zachowania? Które stały się już naszymi nawykami?

Z pewnością zauważalne i dla wszystkich odczuwalne jest to, jak zaczęliśmy reagować na kichanie w miejscach publicznych. Kichnięcie zaczęliśmy traktować podejrzanie, niczym poważny sygnał ostrzegawczy. A przecież kiedyś nie kojarzyło się z chorobą, było traktowane pozytywnie, gdy ktoś kichnął, mówiło się „Na zdrowie” albo “na szczęście”. Dziś reakcje na to proste zachowanie nie są już takie oczywiste.
Na pewno zaczęliśmy zwracać uwagę na to, że jeśli jesteśmy przeziębieni, z katarem, to częściej rezygnujemy ze spotkań z innymi ludźmi, zwłaszcza z osobami o obniżonej odporności, jak np. z osobami po chemioterapii. Wolimy przełożyć to spotkanie niż narazić osobę o słabszej kondycji na jakieś nieprzyjemności czy zagrożenie. Nawet chętniej rezygnujemy z pójścia do pracy. Dla porównania dodam, iż bywało tak, że do pracy przychodziło się z katarem, a nawet z gorączką z obawy przed reprymendą od szefa czy z obawy przed zwolnieniem.

Czasem z powodu pracoholizmu!

To również, ale dziś przesunęło się to w drugą stronę – lepiej z katarem iść do lekarza aniżeli pokazywać się z nim w pracy.

Jak osoby starsze i samotne mają wyjść do świata na wiosnę czy latem, bo wiele wskazuje na to, że ten okres, jeśli chodzi o rozsiewanie wirusa, będzie już bezpieczny?

Wskazana tu będzie rola państwa, potrzebna będzie pomoc instytucji, aby dzięki programom pomocowym dotrzeć do seniorów, również poprzez psychoedukację ich samych, ale też i ich rodzin, by na nowo zachęcić ich do aktywności. Przede wszystkim ważne jest, by przedstawić im realne korzyści związane z powrotem do tej aktywności.

Gdzie seniorzy tej pomocy powinni szukać?

Warto szukać jej lokalnie. Ośrodki pomocy społecznej oferują różne programy, finansowane z budżetu państwa, a adresowane m.in. dla osób starszych. W niektórych gminach powstały już kluby seniora, w których znaleźć można szeroką ofertę zajęć i usług jak chociażby pomoc dietetyka czy psychologa.

A jakie według Pani są dobre strony tego, co nam się przez pandemię wydarzyło? Czy można ją w ogóle w ten sposób rozpatrywać?

Uważam, że w każdej sytuacji można znaleźć jakieś korzyści. Myśląc o dobrych stronach pandemii, to pierwszym aspektem, który widzę, jest wzrost świadomości, jeśli chodzi o rangę zdrowia psychicznego w naszym życiu. Nie ma zdrowia bez zdrowia psychicznego – w pełni podpisuję się pod tym zdaniem. Niestety, w swojej pracy często spotykam się z tym, że jeśli ktoś jest skierowany do psychologa, to znaczy, że coś z nim jest nie tak, jest uważany za wariata; tego rodzaju myślenie nadal jeszcze pokutuje w naszym społeczeństwie. Myślę, że przez pandemię będzie mniejszy opór a większa gotowość, by po tę pomoc psychologiczną sięgać, że nie będzie już takich obaw, jakie były wcześniej. Generalnie widać, że coraz więcej uwagi kierujemy na zdrowy styl życia, dbamy o siebie, interesujemy się zdrowym jedzeniem, szukamy odpowiednich diet, suplementów, korzystamy z różnego rodzaju aktywności. Widać też zmianę w środowisku medycznym, a w szczególności w tym, że coraz częściej w procesie leczenia pacjentów traktuje się bardziej holistycznie, całościowo. Wcześniej byliśmy przyzwyczajeni, że ochrona zdrowia skupia się głównie na leczeniu somatycznym, a zdrowie psychiczne rzadko było brane pod uwagę. Zmianę tą najwyraźniej widać wśród pacjentów tzw. pocovidowych, którzy w wyniku ciężkiego przebiegu wirusa utracili zdrowie, dla nich ważna stała się neuropsychologiczna i psychologiczna ocena oraz praca nad tym, co się wydarzyło, niejednokrotnie praca nad traumą. Pomoc psychologiczna stała się nieodzownym elementem w procesie rekonwalescencji i przystosowania ich do życia na nowo. Widzę jeszcze jedną szansę, a mianowicie na polu zawodowym – przedsiębiorcy zatrudniający pracowników coraz częściej zauważają, jak duża jest korelacja między psychicznym dobrostanem pracownika a jakością jego pracy. To automatycznie przekłada się na lepszą kondycję firmy. Coraz prężniej rozwija się trend well-beingu w środowisku pracy, a w tym też oferowania usług psychologicznych swoim pracownikom. Słyszałam już o wsparciu psychologicznym traktowanym jako coś, co będzie benefitem przyszłości, oferowanym wraz z umową o pracę.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Ostrzał Kijowa. W trakcie operacji na sercu dziecka zabrakło prądu

Materiał oryginalny: Psycholog Justyna Dadok: To na seniorach i osobach samotnych pandemia zebrała największe żniwo - Portal i.pl

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na stronazdrowia.pl Strona Zdrowia
Dodaj ogłoszenie