https://stronazdrowia.pl
reklama

Dlaczego ludzie się złoszczą, kiedy są głodni? Odpowiedź wcale nie jest taka oczywista

Emil Hoff
Opracowanie:
Nowe badanie wskazuje, że to nie spadek poziomu cukru odpowiada za pogorszenie naszego nastroju, gdy jesteśmy głodni.
Nowe badanie wskazuje, że to nie spadek poziomu cukru odpowiada za pogorszenie naszego nastroju, gdy jesteśmy głodni. fot. bowie15, 123rf.com, foto. ilustracyjna
Zdarza się każdemu. Omijasz obiad, spotkanie się przedłuża, popołudnie ciągnie się w nieskończoność i nagle orientujesz się, że jesteś bardziej podenerwowany niż zwykle. Jedno nieopatrznie rzucone słowo irytuje, drobna przeszkoda urasta do rangi problemu. Zazwyczaj wytłumaczenie nasuwa się samo: „Jestem głodny, spadł mi cukier”. Nowe badanie wkazuje jednak na innych mechanizm, łączący głód ze złością.

Spis treści

To nie brak cukru nas wkurza

Nowe badanie, opublikowane w czasopiśmie naukowym „EBioMedicine”, zdradza mechanizm korelacji głodu ze złością. Robi to, opierając się na obserwacji ludzi w ich prawdziwym życiu, a nie w warunkach laboratoryjnych. Wniosek jest prosty, a zarazem zaskakujący: to nie spadek poziomu glukozy sam w sobie pogarsza nam nastrój, ale moment, w którym głód staje się odczuciem, z którego zaczynamy zdawać sobie sprawę. Innymi słowy: organizm może mieć mało energii, ale jeśli umysł nie rejestruje głodu, nastrój pozostaje stabilny.

W badaniu przez cztery tygodnie śledzono życie zwykłych osób, zajętych codziennymi sprawami. Każda z nich nosiła czujnik, który na bieżąco monitorował poziom glukozy we krwi. Kilka razy dziennie, za pośrednictwem aplikacji, uczestnicy byli proszeni o zaznaczenie, jak bardzo są głodni, syci oraz jaki mają w danej chwili nastrój.

Nie było żadnej narzuconej diety ani sztywnych godzin posiłków. Tylko zwyczajne dni – z nieregularnym jedzeniem, pracą, niespodziewanymi sytuacjami, zmęczeniem. I właśnie tu pojawia się najciekawsza obserwacja: poziom glukozy mógł spadać bardzo mocno, a mimo to nastrój pozostawał zupełnie niezmieniony. Nerwowość pojawiała się dopiero wtedy, gdy uczestnicy zaczynali mówić: „Jestem głodny”.

Głód jako doświadczenie, nie tylko liczba

Doktor Kristin Kaduk z Uniwersytetu w Tybindze wyjaśnia to jasno: kiedy poziom glukozy spada, nastrój pogarsza się tylko dlatego, że rośnie odczuwalna przez nas fala głodu. Nie sam biologiczny parametr ma na nas wpływ, lecz to, w jakim stopniu brak energii jest przez nas odczuwany i interpretowany.

Sama liczba nie wystarczy. Potrzebne jest odczucie. To całkowicie zmienia spojrzenie na rozdrażnienie związane z głodem. Nie jest to proces automatyczny ani czysto chemiczna reakcja. To coś, co przechodzi przez filtr naszej świadomości. Dopóki głód pozostaje w tle, nastrój się trzyma. Kiedy staje się wyraźny, do gry wchodzi umysł. To właśnie wtedy sygnał z ciała przeobraża się w emocję.

Dalsza część materiału pod wideo
emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Naukowcy zaobserwowali to bardzo wyraźnie: gdy w modelach analitycznych uwzględniono głód odczuwany subiektywnie, bezpośrednia zależność między glukozą a nastrojem praktycznie zniknęła. To głód kieruje zmianą emocjonalną, a nie sama wartość poziomu cukru we krwi.

Kto lepiej słucha ciała, lepiej reaguje

Jest jeszcze jeden ciekawy aspekt. W badaniu wzięto pod uwagę tzw. interocepcję, czyli zdolność odczuwania i rozpoznawania wewnętrznych sygnałów płynących z ciała: głodu, pragnienia, napięcia, spokoju.

Nie wszyscy mają ją na tym samym poziomie. Niektórzy wychwytują pierwsze sygnały bardzo szybko, inni zauważają je dopiero wtedy, gdy stają się naprawdę silne. Okazało się, że osoby o większej świadomości sygnałów z ciała mają tendencję do przeżywania mniejszych wahań nastroju, nawet w dniach, gdy poziom glukozy mocno się zmienia.

Według profesora Nilsa Kroemera ta zdolność działa jak swego rodzaju amortyzator emocjonalny. Czucie własnego ciała i rozumienie go, zanim zacznie „krzyczeć”, pomaga pozostać bardziej stabilnym nawet wtedy, gdy energia spada.

To subtelna, ale ważna różnica: nie chodzi o kontrolowanie ciała, lecz o zauważanie go. Wiele wcześniejszych badań próbowało uchwycić związek między głodem a nastrojem w warunkach kontrolowanych – przy standardowych posiłkach i określonych testach. Wyniki często się rozchodziły: jedne prace wskazywały na silny związek, inne nie stwierdzały żadnego efektu. Obserwacja codziennego życia pozwoliła zrozumieć, dlaczego tak jest. Nasze dni nie są regularne. Mało śpimy, jemy późno, ruszamy się chaotycznie. A mimo to w tym całym bałaganie jedna rzecz pozostaje stała: kiedy zaczynamy czuć głód, nastrój się zmienia.

Ten wzorzec powtarza się u osób o bardzo różnych stylach życia, wadze i nawykach. Nie liczy się to, kim jesteś ani jak żyjesz. Liczy się to, czy głód dociera do świadomości. To odkrycie otwiera ciekawe perspektywy także w obszarze zdrowia psychicznego. Zaburzenia nastroju i problemy metaboliczne bardzo często idą w parze. Lepsze zrozumienie roli świadomości sygnałów z ciała może pomóc w radzeniu sobie z obydwoma tymi wyzwaniami.

Naukowcy przypuszczają, że trenowanie umiejętności rozpoznawania sygnałów wewnętrznych lub praca nad drogami komunikacji, takimi jak nerw błędny, mogłoby sprzyjać większej stabilności emocjonalnej. Nie chodzi o manipulowanie poziomem glukozy, tylko o to, by nie dać się zaskoczyć głodowi. Zauważenie, że zaczynamy być głodni, zanim irytacja zdąży wybuchnąć, może realnie zmienić nasze funkcjonowanie.

Przekaz na koniec jest prosty. To nie ciało nas zdradza, kiedy jesteśmy głodni, lecz sposób, w jaki odczytujemy jego sygnały. Głód staje się emocją w momencie, gdy tak go nazwiemy i uznamy. Uważne słuchanie własnego organizmu – bez ignorowania go i bez przesady w drugą stronę – może pomóc nam przeżyć dni w bardziej zrównoważony sposób. Także pod względem emocjonalnym.

Źródło: EBioMedicine / Greenme.it from Green Me / Polska Press Grupa

Polecjaka Google News - Strona Zdrowia
Polecane oferty
* Najniższa cena z ostatnich 30 dniMateriały promocyjne partnera
Wróć na stronazdrowia.pl Strona Zdrowia