Spis treści
- Wspólny wellness
- Luksusowe wyjazdy samorozwojowe
- Mikrobiom jamy ustnej
- „Nietoksyczne” produkty eksplodują jako kategoria zakupowa
- Wiek biologiczny jako symbol statusu
- Rewolucja układu nerwowego
- „Hackowanie” mózgu na pierwszym planie
- Diagnostyka oparta na AI zmieni profilaktykę
- Habit stacking wymknie się spod kontroli
- „Analogowość” będzie największym wyznacznikiem luzu
Choć noworoczne trendy na TikToku, takie jak pełny osobisty rebranding czy 75 Hard, mogą wydawać się szaleńczo absurdalne, są produktem branży, której wartość szacuje się dziś na biliony – branży przecinającej się ze zdrowiem, urodą, jedzeniem, modą, a nawet polityką.
Emilie Lavinia, dziennikarka „The Independent” od dekady relacjonuje tematy zdrowia, fitnessu i dobrostanu i w tym czasie obserwowała wyjątkowe zmiany w zachowaniach konsumenckich, badaniach naukowych i technologii zdrowotnej. Nowe trendy w wellnessie pojawiają się bez przerwy i choć niektóre wydają się niepoważne, zwykle są sygnałem tego, co dzieje się w szerszym ekosystemie. Podobnie jak „indeks długości spódnic” w modzie, trendy wellbeingowe mogą wiele powiedzieć o świecie wokół nas i o tym, jak może zmieniać się nasze zdrowie – jeśli tylko zechcemy je dostrzec.
Lavinia rozmawiała z setkami ekspertów o tym, czego spodziewać się po branży wellness w 2026 roku i jeśli myślałeś, że już dziwniej być nie może, szykuje ci się naprawdę szalona jazda. Oto prognozy i eksperckie spostrzeżenia, które warto znać.
Wspólny wellness
Soho House (amerykański kompleks mieszkaniowy - przyp. red.) coraz śmielej wchodzi w obszar wellnessu, a w dużych miastach wyrastają nowe, zdrowotne kluby dla członków, co sugeruje, że przestrzenie social wellness będą w 2026 roku na topie. W ubiegłym roku byliśmy świadkami niezwykłego przesunięcia z indywidualnego fitnessu na fitness społecznościowy, gdy biegowe kluby przejęły pałeczkę w 2025 roku. Według Stravy (aplikacja dla biegaczy - przyp. red.) liczba brytyjskich biegowych klubów na platformie potroiła się w pierwszej połowie roku w porównaniu z tym samym okresem 2024. Do tego doszły „sauna raves”, grupowe zimne kąpiele i imprezy pilatesowe.
Badanie Nuffield Health wykazało, że prawie jedna trzecia Brytyjczyków twierdzi, iż ćwiczenia pomagają im nawiązywać i utrzymywać kontakty społeczne. Ponad połowa z nas chętniej trzyma się planu treningowego, jeśli jest on związany z aktywnością w grupie. Dla wielu fitness stał się synonimem wspólnoty – 25 proc. ankietowanych uważa go za najłatwiejszy sposób na poznanie nowych, podobnie myślących osób. Niektórzy okrzyknęli wydarzenia fitness „nowymi apkami randkowymi”.
Jednak Harry Bullmore z „The Independent” zbadał w zeszłym roku, czy biegowe kluby mogą zastąpić puby, ujawniając skalę boomu na fitness. W 2026 roku maraton londyński odnotował rekordową liczbę zgłoszeń – ponad 1,1 mln, a biegowe wyjazdy stały się trendem. No i oczywiście Hyrox – towarzyska rywalizacja fitness, która w 2025 roku przyciągnęła 550 tys. uczestników na całym świecie.
Choć social wellness jest w większości fajny i płynie z dobrych intencji, rada Lavinii na 2026 rok brzmi: uważaj na duże marki pobierające opłaty za „tworzenie” poczucia wspólnoty, które mógłbyś zbudować sam. Lokalne kluby biegowe, grupy treningowe i spotkania powstają, by odpowiedzieć na realne potrzeby, walczyć z samotnością i zachęcać ludzi do ruchu dla lepszego zdrowia fizycznego i psychicznego. Warto więc poszukać takiej inicjatywy w swojej okolicy albo założyć własną, zamiast nabijać kabzę wielkim brandom, które każą ci płacić za przebiegnięcie kółka wokół ich sklepu.
Luksusowe wyjazdy samorozwojowe
Przedłużeniem social wellnessu są oczywiście wyjazdy samorozwojowe, tzw. „retreaty”. Według Lavinii w 2026 roku będzie je organizował każdy – nie tylko ci, po których byśmy się tego spodziewali. Pojawią się wyjazdy od marek odzieży sportowej i marek kosmetycznych, bo firmy będą próbowały zarobić na „doświadczeniach we wspólnocie”. Wiele siłowni i klubów fitness pójdzie śladem marek takich jak Third Space, oferując zagraniczne wyjazdy treningowe.
Określenie „luksusowy retreat” będzie używane dość swobodnie, a oba słowa interpretowane kreatywnie. Mimo to w tym roku nie zabraknie ofert wyjazdów i formatów, które łączą podróże z wellness. Podobnie jak w przypadku korporacyjnych klubów biegowych – moją radą jest wspieranie świetnych niezależnych prowadzących, którzy organizują „retreaty”.
Podróże wellness wejdą w 2026 roku na zupełnie nowy poziom – hotele również zaczną oferować doświadczenia w stylu „retreatów”, a wiele miejsc rozwinie wyspecjalizowane programy snu, regeneracji i biohackingu, jakich dotąd nie było, oraz rozległe, naszpikowane technologią strefy spa oferujące znacznie więcej niż tylko jacuzzi i łaźnię parową.
Mikrobiom jamy ustnej
Jeśli 2025 był rokiem zdrowia jelit, to 2026 będzie rokiem zdrowia jamy ustnej. Na pierwszy plan wysunie się połączenie „usta–mózg” i „usta–ból”, a dotychczasowe badania są fascynujące. Staniemy się dużo bardziej świadomi tego, co dzieje się w naszych ustach, co prawdopodobnie da nam bardzo potrzebny zastrzyk zdrowia. Trzeba jednak uważać na wellness washing.
W zeszłym roku, po lekturze dwóch badań Emilie Lavinia pokazała, że warto zmienić pastę do zębów, bo składniki popularnych past, takie jak triklosan, mogą negatywnie wpływać na zdrowie jelit. Tim Spector, profesor epidemiologii i współzałożyciel firmy naukowo-medycznej ZOE, głośno wyrażał swoje obawy związane z triklosanem i alarmującym poziomem mikroplastiku w produktach codziennego użytku. Mikroplastiki wciąż kryją się pod nazwami „polyethylene” albo „microbeads” w niektórych pastach.
Wraz z badaczami zdrowia jelit Lavinia rozmawiała też z dentystami i ekspertami od zdrowia jamy ustnej, którzy podkreślali, że niektóre produkty mogą wyrządzać więcej szkody niż pożytku.
Jama ustna jest bramą do organizmu, a dobre zdrowie jamy ustnej uważa się za pierwszy krok do ogólnego zdrowia – wyjaśnia dr Shravan Chawla, stomatolog estetyczny i rekonstrukcyjny z Ten Dental. – Jama ustna ma swój zdrowy mikrobiom, którego główną funkcją jest regulacja pH oraz produkcja azotanów i tlenku azotu, odgrywających kluczową rolę w utrzymaniu prawidłowego ciśnienia krwi. Płyn do płukania ust, zwłaszcza antybakteryjny, na bazie alkoholu czy leczniczy, nie rozróżnia dobrych i złych bakterii, i niszczy wszystko, z czym ma kontakt.
W 2026 roku będziemy uważniej podchodzić do zakupów i klasyczne pasty oraz płyny do płukania ust, do których przywykliśmy, zderzą się z nową falą „zdrowych” konkurentów. Uważaj jednak na oszustwa. Sprawdzaj składy, wypatruj marketingowej nowomowy z takimi słowami jak „naturalny” i nie zakładaj, że jeśli coś jest drogie, to automatycznie lepsze dla zdrowia.
„Nietoksyczne” produkty eksplodują jako kategoria zakupowa
Ostatni rok obfitował w szokujące odkrycia na temat tego, jak bardzo toksyczny może być nasz nowoczesny styl życia, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy. Wirusowo rozchodziły się nowe badania nad PFAS, Emilie Lavinia z kolei przyglądała się doniesieniom o mikroplastikach i szkodliwych substancjach w wodzie z kranu, a „low-tox” influencerzy trafili do głównego nurtu. Wiele ich tez spotkało się z uzasadnionym sceptycyzmem ekspertów, ale inni faktycznie połączyli siły z czołowymi badaczami, by pokazać, jak bardzo szkodliwe mogą być dla zdrowia pozornie „zdrowe” produkty codziennego użytku.
W 2026 roku zobaczymy ogromny boom na produkty „nietoksyczne”: naturalne włókna w ubraniach sportowych i tekstyliach do snu, szkło i metal zamiast plastiku i silikonu w naczyniach kuchennych, kosmetyki roślinne i żywność organiczna. Część z tych produktów faktycznie będzie świetna – wesprze twoje zdrowie i kondycję planety. Ale takie hasła jak „low-tox”, „naturalny” czy „zaburzacz hormonalny” staną się chwytliwymi sloganami marketingowymi marek, które w praktyce będą uprawiać wellness washing i greenwashing, więc zachowaj czujność.
Warto też wyłapywać bzdurne twierdzenia influencerów, że „naturalne” zawsze jest najlepsze, a wszystkie nowoczesne procesy są szkodliwe – to po prostu nieprawda. W rzeczywistości wiele syntetycznych kombinacji, w których związek z natury zostaje oczyszczony z pojedynczej cząsteczki, czyni go bezpieczniejszym w użyciu na ludzkiej skórze. Pamiętaj więc, że „syntetyczny” nie znaczy „toksyczny”.
W zeszłym roku Lavinia pisała o ścieżce od „zdrowego stylu życia” do podejrzanych decyzji i jeszcze bardziej podejrzanej polityki, prowadzącej przez wellness i „dbanie o siebie”. Fajnie jest troszczyć się o siebie i środowisko, nie jest fajnie straszyć ludzi, odbierać kobietom prawa do decydowania o własnym ciele ani ryzykować własnym zdrowiem.
Wiek biologiczny jako symbol statusu
W 2026 roku markery biologiczne, takie jak siła chwytu czy gęstość kości, staną się przepustką do przechwałek, a wiek biologiczny – gorącym tematem. Jak przekonuje ekspertka od długowieczności, dr Sophie Shotter, mówić o nim będą wszyscy, nie tylko „szaleni biohakerzy”. Zaczniemy mniej przejmować się tym, jak dobrze wyglądamy, a bardziej tym, jak długo będziemy żyli.
Oczywiście ci, którzy pójdą na całość, prawdopodobnie też będą wyglądać świetnie. Pytanie, czy stać cię będzie na dorównanie znanym influencerom biohackingu, takim jak Kayla Barnes czy założycielowi projektu Don’t Die, Bryanowi Johnsonowi – co otworzy w tym roku poważną debatę o elitaryzmie i klasowości w świecie wellnessu.
Dr Shotter tłumaczy, że „najlepsze biohacki są darmowe” i że istnieje mnóstwo sposobów na obniżenie wieku biologicznego bez drogich zabiegów i skomplikowanych protokołów. Nie musisz „czyścić krwi” ani korzystać z komory hiperbarycznej. Wystarczy trening siłowy, dieta przyjazna jelitom i dobra higiena snu, by „odmłodzić” swoje komórki.
Dochodzi do tego obszar medycyny estetycznej, który dziś obiecuje obniżenie biologicznego wieku skóry za pomocą zadziwiających procedur. W tym roku nauka o skórze osiągnie najbardziej futurystyczny poziom w historii: peptydy, egzosomy, nowe zabiegi fizycznie odbudowujące kolagen i cofające wiek komórkowy – to wszystko już jest. Kluczowe będzie zrozumienie, jak to działa. Jesteśmy daleko poza botoksem i wypełniaczami, ale nauka dla wielu wciąż pozostaje niejasna. Etyka też bywa tu dyskusyjna, a przepisy – dalekie od ideału.
Rewolucja układu nerwowego
Bycie „wyleczonym” oznacza mieć uregulowany układ nerwowy – 2026 rok będzie rokiem układu nerwowego. Nauczymy się, czym tak naprawdę jest, jak rozpoznawać, zarządzać i leczyć skutki stresu, lęku i wyczerpania. To chyba mój ulubiony kierunek rozwoju w wellnessie, bo istnieje mnóstwo narzędzi i podejść wspierających układ nerwowy, a wiele z nich ma sprawdzone działanie i może pomóc każdemu.
Zaczynamy rozumieć, jak ważne jest włączanie ciała – nie tylko umysłu – w proces terapii. Praktyki somatyczne, takie jak intuicyjny ruch, praca z powięzią czy praca z oddechem, zyskują na popularności, podobnie jak trendy i narzędzia do „resetowania nerwu błędnego”.
Terapia somatyczna polega tak naprawdę na wykorzystaniu ciała jako portalu do uzdrowienia – mówi Soulla Demetriou, terapeutka somatyczna łącząca różne techniki wspierające zdrowe funkcjonowanie układu nerwowego. – Tradycyjnie terapia opierała się głównie na rozmowie, zrozumieniu, analizie. Choć to ma ogromną wartość, prawda jest taka, że nasza historia, nasze doświadczenia, a zwłaszcza trauma – to, co ukształtowało nas w sposób prowadzący do rozregulowania czy cierpienia – są zapisane w ciele.
W 2026 roku wellness będzie promował bardziej holistyczne podejście do terapii, a „somatyka” stanie się kluczowym hasłem w ofertach specjalistów. Pojawi się więcej wydarzeń i programów koncentrujących się na ruchu, oddechu oraz uwalnianiu traumy i napięcia fizycznego.
„Hackowanie” mózgu na pierwszym planie
W nawiązaniu do nerwu błędnego – „hackowanie” mózgu będzie w 2026 roku jednym z głównych motywów. Lavinia rozważała już, na ile „optymalizowanie” mózgu rodzi dylematy etyczne na różnych poziomach, ale nawet ona nie potrafi zignorować obietnicy świata, w którym potrafimy znacząco zmniejszyć cierpienie powodowane lękiem i depresją.
Rok 2026 przyniesie więcej treningów mentalnych, wizualizacji, medytacji oraz szersze wejście do mainstreamu urządzeń do neuromodulacji, takich jak Flow, pusetto, neurosym czy ExoMind. Neurobiolodzy staną się nowymi gwiazdami świata wellness, a w mediach społecznościowych zaroi się od influencerów udających specjalistów.
Oliver Patrick, dyrektor medyczny w Pillar, powiedział Lavinii:
W 2026 roku luksusowy rynek wellness wreszcie naprawi długoletni ślepy punkt – mózg. Usługi skierowane konkretnie na zdrowie mózgu przestaną być ciekawostką, a staną się koniecznością: nowatorskie kliniki będą włączać do oferty rezonansy MRI mózgu, mapowanie neuroprzekaźników, panele wczesnego wykrywania neurodegeneracji i diagnostykę wydolności wykonawczej na najwyższym poziomie. Same badania nie są nowe, nowa jest jednak intencja. Testy nie służą już wykrywaniu choroby, lecz poprawie wydolności. Konsumenci będą aktywnie szukać „bazowych parametrów mózgu” nie po to, by diagnozować dysfunkcje, ale by zmierzyć swój potencjał.
Branża beauty również zaliczy boom dzięki neurokosmetykom, bo ogromny nacisk położony zostanie na moc zapachu. Trzeba tu bardzo uważać: ogromne budżety marketingowe popłyną do firm chcących skapitalizować ten trend, a wiele z ich produktów z pewnością nie poprawi twojego zdrowia.
Wpływ na mózg będzie niezwykle popularnym motywem w całym sektorze beauty i wellness w 2026 roku, a nawet takie tematy jak neuroestetyka zaczną trafiać do szerokiej dyskusji. Siła, z jaką piękno oddziałuje na mózg, może cię zafascynować – i będzie intensywnie wykorzystywana marketingowo.
Diagnostyka oparta na AI zmieni profilaktykę
W zeszłym roku Emilie Lavinia prognozowała, że medycyna prewencyjna zmieni sposób, w jaki myślimy o zdrowiu i że niekoniecznie wyjdzie to wszystkim na dobre, bo skany, domowe testy i tym podobne nadal pozostaną luksusem, a nie powszechnie dostępnym narzędziem. To nadal jeden z podstawowych problemów branży wellness. Dla tych jednak, których na to stać, AI nadal będzie odgrywać istotną rolę w 2026 roku, bo badania diagnostyczne staną się jeszcze bardziej kompleksowe i szybciej dostępne.
Firmy takie jak Neko, oferujące skan całego ciała w godzinę, nadal będą miały się świetnie, bo coraz więcej osób sięgnie po prewencyjne korekty stylu życia, kierując się wskazówkami AI. Najnowszym graczem na tym rynku jest Prenuvo – oferuje on kompleksowe, całkowicie bezpieczne badanie MRI, szybkie terminy i futurystyczne doświadczenie. Oba skany dają szeroki obraz biomarkerów wpływających na zdrowie w długiej perspektywie, a AI wypełnia luki, sugerując, co z tymi danymi zrobić. To imponujące – choć drogie.
Domowe testy staną się w 2026 roku nieco bardziej dostępne w miarę rozwoju firm, które je oferują – dziś można je kupić choćby w Tesco. Mimo to, zaawansowane skany premium, identyfikujące potencjalne problemy zdrowotne i podpowiadające zmiany stylu życia, pozostaną kosztowne – i będziemy widzieć ich coraz więcej w wyspecjalizowanych klinikach i klubach biohackingu.
Oczywiście wszędzie nadal będą AI coachowie i jeśli chcesz, możesz korzystać z wirtualnego AI-trenera personalnego. Uważaj jednak, by nie traktować AI jak terapeuty ani nie opierać na nim samodzielnej diagnostyki. To pożyteczne narzędzie, ale pozbawione ludzkiej intuicji i podatne na błędy.
Habit stacking wymknie się spod kontroli
Wraz z tym, jak praktycy wellnessu będą szukać nowych sposobów na „podkręcenie” zdrowia, w centrum uwagi znajdzie się tzw. habit stacking, czyli nakładanie na siebie nawyków. Trend ten istnieje już od pewnego czasu, ale w 2026 roku idealne zderzenie kultury produktywności i obsesji optymalizacji z kurczącą się zdolnością skupienia sprawi, że zewsząd zaczną nas atakować „stackujące hacki”.
Zajęcia jogi zostaną „dopalone” – dojdą koncerty na żywo, podgrzewane sale, czerwone światło i inne bajery. Będziemy zachęcani do tego, by stackować wszystko – nawyki, suplementy, treningi – by oszczędzić czas i uwagę oraz stać się bardziej produktywnymi. Zwiastunem tego były już w 2025 roku trendy pokroju „fibremaxxingu” czy sleepmaxxingu, ale w tym roku „stackowanie” stanie się nieodłącznym elementem kultury wellness.
Pod pewnymi względami może ci to pomóc, ale w dużej mierze będzie napędzane presją i marketingowymi sztuczkami, więc nie czuj się zobowiązany, by w to wchodzić. Jeśli chcesz „turboładować” swoje treningi, chodzić na nowe zajęcia łączące różne formy ruchu, stackować składniki odżywcze czy sen – proszę bardzo. Ale nie pozwól sobie wmówić, że „źle uprawiasz wellness”, jeśli nie robisz wszystkiego na ekstremalnym poziomie, a twoja rutyna nie składa się z miliona ruchomych części. Zwykła lekcja jogi bardzo często będzie najlepszym wyborem.
Warto też pamiętać, że cudzy „biostack” czy „suplement stack” nie będzie dla ciebie idealny, bo jest skrojony pod cudze ciało. Jeśli chcesz ułożyć własny, „warstwowy” plan czy protokół, zacznij od zbadania swoich biomarkerów, jakości snu, niedoborów, potrzeb skóry i tak dalej. Wellness jest osobisty – to nie jest gotowa matryca.
„Analogowość” będzie największym wyznacznikiem luzu
W 2026 roku wyszukiwania hasła „digital detox” osiągną rekordowy poziom. Jeśli wierzyć wnioskom z rozmów z gośćmi w podcaście Well Enough, wszyscy będziemy szukać nowych sposobów na ograniczenie czasu przed ekranem albo wręcz „zerwanie” z telefonem. W tym roku zobaczymy wzrost sprzedaży prostych, „głupich” telefonów, renesans listów pisanych ręcznie i tradycyjnego pisma, powrót dziennikowania z telefonu do papierowych notesów i więcej firm oferujących kąpiele leśne, prowadzone spacery po lesie i proste, „powrót do korzeni” doświadczenia, które przypomną nam, jak wyglądało życie przed erą internetu i AI.
Emilie Lavinia rozmawiała z Hectorem Hughesem, współzałożycielem firmy Unplugged, o czasie spędzanym przed ekranem jako czynniku wywołującym niepokój i o „beztelefonowych” interwencjach wellness. Hughes założył swoją firmę, by zachęcać ludzi do odkładania telefonów i spędzania większej ilości czasu w naturze. Od tamtej pory jego domki zyskały ogromną popularność, torując drogę podobnym przedsięwzięciom. Emilie Lavinia przewiduje, że w 2026 roku zobaczymy wiele nowych „analogowych” doświadczeń w ofercie.
Kiedy startowaliśmy z Unplugged w 2020 roku, digital detox i życie analogowe były niemal nieznane. W ostatnich latach, a szczególnie w 2025, komentarz społeczny i konsumenckie pragnienie spędzania większej ilości czasu offline dramatycznie wzrosły. W ubiegłym roku uruchomiliśmy kilka nowych domków, by sprostać popytowi, i planujemy kolejne. Ponad połowa naszych gości jako główną motywację podaje wypalenie i zmęczenie ekranami, co jasno pokazuje, że konsumenci szukają prostszego sposobu na życie – mówi Hughes.
„Rozstanie się z telefonem” może być łatwe dla jednych, ale dla innych potrzebne są struktury, które dają wytchnienie i stają się punktem wyjścia. Dlatego gadżety takie jak Brick – urządzenie ograniczające funkcjonalność smartfona – odniosły sukces w 2025 roku i przypuszczam, że w tym roku będą się rozwijać dalej.
Źródło: © Independent Digital News & Media Ltd
















