https://stronazdrowia.pl
reklama

Jak długo trzeba czekać w kolejce do onkologa? Diagnoza liczona w miesiącach. O kilkanaście tygodni za długo

Barbara Wesoła
Dostęp do lekarzy, badań i hospitalizacji bywa nierówny i w dużym stopniu zależy od miejsca zamieszkania.
Dostęp do lekarzy, badań i hospitalizacji bywa nierówny i w dużym stopniu zależy od miejsca zamieszkania. fot. 123rf
Onkologia jest jedną z tych dziedzin medycyny, w których czas ma kluczowe znaczenie. Od momentu pojawienia się podejrzenia nowotworu, przez diagnostykę, aż po rozpoczęcie leczenia, liczy się nie tylko skuteczność terapii, ale również jej tempo. Publiczny system ochrony zdrowia w Polsce oferuje pacjentom onkologicznym szczególne rozwiązania, takie jak szybka ścieżka onkologiczna i karta DiLO. Jednocześnie dane pokazują, że dostęp do lekarzy, badań i hospitalizacji bywa nierówny i w dużym stopniu zależy od miejsca zamieszkania.

Spis treści

Kadry, które nie nadążają za potrzebami

W 2025 roku podpisano umowy rezydenckie z zakresu onkologii klinicznej dla 97 nowych lekarzy – 27 w naborze wiosennym i 70 w jesiennym. To wyraźny wzrost w porównaniu z poprzednimi latami. Onkologia kliniczna znalazła się jednocześnie wśród dziesięciu specjalizacji priorytetowych, z zagwarantowaną pulą miejsc rezydenckich.

Mimo poprawy napływu młodych lekarzy, skala potrzeb pozostaje większa niż możliwości kadrowe systemu. Pod koniec 2025 roku w Polsce pracowało około 1200 onkologów klinicznych, podczas gdy – według szacunków – brakuje co najmniej 500 specjalistów. Oznacza to około 2,4 onkologa klinicznego na 100 tys. mieszkańców, przy średniej unijnej wynoszącej 3,2.

Dodatkowym problemem jest nierównomierne rozmieszczenie specjalistów. Przykładowo na Mazowszu pracuje około 300 onkologów klinicznych, a na Śląsku już o połowę mniej. Choć łączna liczba lekarzy onkologów, uwzględniająca różne podspecjalizacje, przekracza 3 tysiące, to właśnie onkolodzy kliniczni w największym stopniu odpowiadają za ambulatoryjne leczenie pacjentów i prowadzenie terapii.

Coraz więcej diagnoz

A skala wyzwań, przed którymi stoi onkologia, rośnie z roku na rok. W 2025 roku w Polsce odnotowano około 180 tys. nowych diagnoz nowotworów złośliwych – wynika z danych Narodowej Strategii Onkologicznej, Krajowego Rejestru Nowotworów oraz analiz OECD. Oznacza to wzrost o 3–5 proc. w porównaniu z 2024 rokiem.

Tylko o diagnozie raka piersi, najczęściej spotykanego nowotworu złośliwego u kobiet, słyszy około 25 tys. Polek rocznie, co przekłada się na ponad na 60 nowych przypadków dziennie. Organizacje pacjenckie podają bardziej konserwatywne uśrednienia, według których około 55 kobiet dziennie dowiaduje się o rozpoznaniu raka piersi.

Liczby te nie rozkładają się równomiernie w czasie ani przestrzeni, zdecydowanie więcej diagnoz pojawia się w dużych ośrodkach oraz po realizacji badań przesiewowych – jednak średnia roczna dobrze oddaje skalę obciążenia systemu.

Dalsza część materiału pod wideo
emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Dane regionalne potwierdzają ten obraz. Na Śląsku co roku diagnozuje się około 2–2,5 tys. przypadków raka piersi, co oznacza 6–7 nowych rozpoznań dziennie tylko w jednym województwie.

Rosnąca liczba nowych diagnoz oznacza, że do systemu onkologicznego nieustannie napływają kolejne pacjentki wymagające szybkiej diagnostyki, leczenia i dalszej opieki. W połączeniu z ograniczoną liczbą specjalistów i nierównym dostępem do świadczeń sprawia to, że czas – od podejrzenia do rozpoczęcia terapii – staje się jednym z kluczowych wyzwań polskiej onkologii.

Warto zaznaczyć, że wzrost liczby diagnoz onkologicznych nie jest wyłącznie negatywną informacją. W dużej mierze wynika on z lepszej wykrywalności, większej świadomości pacjentów i rozwoju programów przesiewowych. Coraz więcej nowotworów rozpoznawanych jest na wcześniejszym etapie, co zwiększa szanse skutecznego leczenia. Jednocześnie oznacza to większe obciążenie dla systemu, który musi nadążyć nie tylko za liczbą pacjentów, ale przede wszystkim za czasem, od którego w onkologii tak wiele zależy.

Dostęp do onkologa zależny od miejsca zamieszkania

Średni czas oczekiwania na pierwszą wizytę u onkologa w ramach NFZ w trybie standardowym wynosi obecnie średnio 44–52 dni. W przypadku pacjentów objętych kartą DiLO skraca się on do około 22 dni. Różnice regionalne są jednak znaczące i w praktyce decydują o realnym dostępie do leczenia.

Na przykład w Katowicach działa 12 placówek udzielających świadczeń onkologicznych w ramach NFZ. Średni czas oczekiwania wynosi tam 53 dni, przy czym najkrótszy termin to 1 dzień, a najdłuższy sięga aż 148 dni. W całym województwie śląskim, obejmującym 50 ośrodków, średnia kolejka wynosi 77 dni. W Poznaniu z kolei średni czas oczekiwania to 32 dni, choć w skrajnych przypadkach pacjenci czekają ponad 130 dni. W Krakowie średni czas oczekiwania sięga 74 dni, a w skali województwa małopolskiego – 47 dni.

Najbardziej skrajne wartości widać na północy kraju. W Gdańsku, w sześciu placówkach udzielających świadczeń onkologicznych w ramach NFZ, średni czas oczekiwania wynosi aż 213 dni, a w jednej z poradni najbliższy wolny termin przypada dopiero za 936 dni. Dla porównania, w pozostałych ośrodkach województwa pomorskiego średnia kolejka wynosi 38 dni, co pokazuje ogromne dysproporcje nawet w obrębie jednego regionu.

NFZ i sektor prywatny – dwa tempa leczenia

Leczenie w ramach NFZ jest bezpłatne, ale wiąże się z kolejkami i koniecznością przejścia przez kolejne etapy systemu. Alternatywą jest sektor prywatny, gdzie terminy wizyt są krótsze, często dostępne w ciągu kilku dni lub tygodnia, jednak koszty pierwszej konsultacji wynoszą zwykle od 250 do 380 zł.

Tymczasem w publicznej ochronie zdrowia zakładając, że ścieżka pacjenta rozpoczyna się od wizyty u lekarza rodzinnego i podstawowych badań, a następnie obejmuje skierowanie do onkologa, diagnostykę obrazową i histopatologiczną, kolejne etapy układają się w proces trwający miesiącami. Samo oczekiwanie na biopsję oraz na jej wynik może zająć kilka tygodni, podobnie jak czas do kolejnej wizyty kontrolnej.

Przy założeniu nawet dwutygodniowych odstępów między kolejnymi krokami, wstępna diagnostyka – od pierwszego podejrzenia do rozpoczęcia terapii – może trwać 3–4 miesiące. To pokazuje, że nawet przy sprawnie działających pojedynczych elementach systemu całkowity czas leczenia zależy od wielu zmiennych, na które pacjent często nie ma wpływu.

Rozwiązania, gdy liczy się czas

W odpowiedzi na potrzebę skrócenia czasu leczenia nowotworów wprowadzono kartę DiLO, czyli Diagnozę i Leczenie Onkologiczne. Przez ponad dziesięć lat funkcjonowania nowego systemu wydano ponad 370 tys. kart (dane z października 2025 r.).

Karta DiLO przysługuje każdej osobie ubezpieczonej w NFZ, u której lekarz podejrzewa lub stwierdzi nowotwór złośliwy. Kartę może wystawić lekarz POZ, specjalista, a także stomatolog czy szpital posiadający kontrakt z NFZ.

Uruchamia to szybką ścieżkę onkologiczną, w ramach której diagnostyka wstępna powinna trwać do 28 dni, pogłębiona do 21 dni, a konsylium onkologiczne musi zebrać się w ciągu dwóch tygodni. Leczenie rozpoczyna się niezwłocznie po potwierdzeniu diagnozy, zazwyczaj w ciągu kolejnych 2–3 tygodni. W praktyce pacjenci objęci tą ścieżką trafiają na konsultacje i terapię szybciej niż osoby korzystające z trybu standardowego.

Jednocześnie raporty organizacji pacjenckich wskazują, że wąskim gardłem systemu pozostaje diagnostyka obrazowa i histopatologiczna. Czas oczekiwania na badania, takie jak kolonoskopia, rezonans magnetyczny czy tomografia komputerowa, nadal bywa liczony w miesiącach, nawet w trybie pilnym.

Czekanie to także koszt emocjonalny

Dla wielu pacjentów proces radzenia sobie z chorobą - jeszcze nie stwierdzoną - zaczyna się na długo przed ostateczną diagnozą. Sam moment podejrzenia nowotworu uruchamia silne emocje – lęk, niepewność, smutek– nawet jeśli w dalszym toku diagnostyki okaże się, że zmiana nie jest złośliwa lub że choroba jest na wczesnym etapie i dobrze rokuje, pacjent już zdążył ponieść koszt emocjonalny. Im dłużej trwa oczekiwanie na kolejne badania, wyniki i konsultacje, tym większe obciążenie psychiczne.

Przewlekłe czekanie może przerodzić się w długotrwały stres, który sam w sobie negatywnie wpływa na funkcjonowanie organizmu, sen, odporność i zdolność radzenia sobie z wyzwaniami zdrowotnymi. Nie każdy dysponuje wystarczającymi kompetencjami mentalnymi, siecią wsparcia i odpornością psychiczną, by przez tygodnie lub miesiące pozostawać w stanie zawieszenia, „zaparkować” temat bez czarnych scenariuszy. W tym sensie czas oczekiwania staje się nie tylko problemem organizacyjnym systemu, ale również realnym trudnym doświadczeniem zdrowotnym pacjenta wpływającym na jego stan psychiczny.

Co może zrobić każdy?

Choć dostęp do specjalistów i badań w dużej mierze zależy od systemu, istotną rolę odgrywa także uważność na własne zdrowie. Regularne badania profilaktyczne, samobadanie ciała, obserwowanie zmian i sygnałów wysyłanych przez organizm oraz reagowanie na nie bez bagatelizowania objawów zwiększają szansę na wczesne wykrycie problemu i szybsze rozpoczęcie diagnostyki.

Znajomość własnego ciała i gotowość do zgłoszenia się po pomoc już na etapie niepokojących, ale jeszcze niejednoznacznych objawów, pozostają jednym z niewielu elementów tej ścieżki, na które pacjent ma realny wpływ. W onkologii – gdzie czas ma znaczenie – ta uważność bywa pierwszym i kluczowym krokiem.

Polecane oferty
* Najniższa cena z ostatnich 30 dniMateriały promocyjne partnera
Wróć na stronazdrowia.pl Strona Zdrowia