https://stronazdrowia.pl
reklama

„Po pierwsze: odpowiednie buty. Po drugie: zwolnić”. Prof. Łęgosz o zimowych urazach i „kości McDonaldowej”

Barbara Wesoła
Opracowanie:
Zimą urazy zdarzają się nawet w banalnych sytuacjach.
Zimą urazy zdarzają się nawet w banalnych sytuacjach. fot. 123rf
Zima to czas, gdy oddziały ratunkowe i sale operacyjne pracują na najwyższych obrotach. Poślizgnięcia na chodnikach, wypadki na stokach i pozornie błahe urazy coraz częściej kończą się poważnymi złamaniami – także u młodych i aktywnych osób. Prof. Paweł Łęgosz, kierownik Katedry i Kliniki Ortopedii i Traumatologii WUM, wyjaśnia, dlaczego tak się dzieje i co ma z tym wspólnego styl życia.

Spis treści

Zima to nie problem. Problemem jest to, jak ją traktujemy

Mróz, śnieg, lód – brzmi jak gotowy przepis na uraz. Czy zima to sezon złamań?

Prof. Paweł Łęgosz: To prawda, choć powiem przewrotnie: sama zima nie jest niczemu winna. Ja dzieciństwo spędziłem w górach, w Nowym Targu, bywałem w Koniakowie – tam zima była zimą i nikt z tego powodu nie panikował. Problem zaczyna się wtedy, gdy próbujemy funkcjonować tak, jakby to było lato.

W jakich okolicznościach ludzie łamią się najczęściej?

Zdecydowanie najczęściej są to banalne sytuacje: przemieszczanie się po chodniku, nagły poślizg, różnica w przyczepności nawierzchni – tu posypane, tam nie. Dochodzi do upadku i zaczyna się cała kaskada możliwych urazów.

Jeśli bronimy się ręką – łamiemy nadgarstek, czasem łokieć, czasem obojczyk. Jeśli źle staniemy – cierpi staw skokowy, czasem podudzie. Przy większej energii urazu zdarzają się złamania miednicy. Różnorodność jest naprawdę ogromna.

To już widać na SOR-ach?

Tak, i to bardzo wyraźnie. Pierwsza fala przyszła jeszcze przed świętami, przy nagłej zmianie pogody – wilgoć, mróz, brak śniegu. Potem, gdy służby posypały chodniki, było trochę lepiej, ale zimą SOR-y są zawsze bardziej obciążone.

Latem mamy hulajnogi i rowery, zimą – hasło „poślizgnięcie się”. Sezonowość jest nieubłagana.

„Kość McDonaldowa”, dieta i coraz cięższe urazy

Czy zdarzają się jakieś szczególnie dziwne albo ciężkie przypadki?

Dziwne – życie pisze scenariusze, których nie wymyśliłby żaden lekarz. Ale bardziej niepokoi mnie coś innego: ciężkie, wielofragmentowe złamania po urazach niskoenergetycznych.

Kiedyś takie obrażenia widzieliśmy po wypadkach samochodowych albo upadkach z wysokości. Dziś wystarczy poślizg. To skłania do refleksji nad jakością kości współczesnych pacjentów.

Dalsza część materiału pod wideo
emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Co się zmieniło?

Styl życia. Zła dieta. Bezczynność. My między sobą mówimy czasem o „kości McDonaldowej” – potocznie, nie naukowo. Chodzi o sytuacje, gdy u osoby w średnim wieku, źle odżywionej, z otyłością (ona jest najgorsza), dochodzi do poważnego złamania po błahym urazie.

Nie mam jeszcze twardych danych naukowych, ale obserwacja kliniczna jest jednoznaczna: kości i stawy młodszych pacjentów coraz częściej przypominają te u osób starszych sprzed 30 lat.

Dieta, to, co jemy, ma kapitalne znaczenie. U osób z powikłaniami po leczeniu operacyjnym obserwujemy niskie poziomy białka w surowicy krwi (sarkopenia), odchylenia w poziomie makro- i mikroelementów, deficyty witaminy D3, co dosyć jednoznacznie pokazuje kondycję takiego pacjenta, stan jego zdrowotności.

Zwracam dużą uwagę na ten parametr i często włączam do terapii dietę wysokobiałkową, szczególnie u osób starszych.

Stok, mięśnie i choroby cywilizacyjne – co naprawdę zwiększa ryzyko

A sporty zimowe? Ulica czy stok – gdzie jest groźniej?

Na stoku dziś głównym problemem są zderzenia. Stoki są przeludnione, a odpowiedzialność użytkowników bywa różna. Coraz rzadziej ktoś łamie się „sam z siebie”, coraz częściej przez kontakt z innym narciarzem.

Urazy bywają bardzo poważne, bo dochodzi do nich przy dużej prędkości.

Kto trafia do was najczęściej – seniorzy?

Co ciekawe – niekoniecznie. Osoby starsze często wykazują więcej rozsądku i po prostu nie wychodzą, gdy jest bardzo ślisko. Widzimy wielu pacjentów w młodym i średnim wieku: aktywnych, pracujących, jeżdżących na nartach, biegnących na autobus.

Jaką rolę odgrywają mięśnie?

Kluczową. Masa i siła mięśni to jeden z najważniejszych predyktorów długowieczności. Słabe mięśnie to gorsza reakcja obronna przy upadku, gorsza koordynacja i cięższe urazy.

Kość bez pracy mięśni słabnie – to czysta biomechanika. Kość to nie jest metalowy kijek, tylko piezoelektryk, element mocno elastyczny.

Jeżeli mamy zaburzenie równowagi siły mięśniowej, to kość nie jest poddawana remodelingowi. Dam przykład: kosmonauta wracający na Ziemię po kilkudziesięciu dniach w nieważkości ma wyraźnie osłabiony układ mięśniowo-szkieletowy. Tak samo na Ziemi – brak ruchu osłabia kości.

Choroby cywilizacyjne też mają znaczenie?

Cukrzyca jest jednym z najgorszych czynników prognostycznych. Gorsze gojenie, więcej infekcji, więcej powikłań. Tak samo nadciśnienie, otyłość – to wszystko się kumuluje.

Dzieci są w lepszej sytuacji, bo zazwyczaj nie mają chorób towarzyszących. U dorosłych wielochorobowość znacząco komplikuje leczenie – nie tylko samego złamania, ale też znieczulenia czy długiego unieruchomienia.

Na koniec proszę o kilka prostych zasad na zimę?

Po pierwsze: odpowiednie buty. Po drugie: zwolnić – autobus odjedzie, zdrowie nie wróci. Po trzecie: trzymać się poręczy i nie biegać po śliskim. Po czwarte: racjonalnie podchodzić do sportu.

I pamiętać, że zima nie trwa wiecznie, ale złamanie może zostać z nami na długo – najbliższe sześć–12 tygodni bywają wyjęte z życia, nawet jeśli wszystko przebiega prawidłowo.

Źródło: PAP

Polecane oferty
* Najniższa cena z ostatnich 30 dniMateriały promocyjne partnera
Wróć na stronazdrowia.pl Strona Zdrowia