https://stronazdrowia.pl
reklama

Objaw, który nie mija. Kiedy ból staje się chorobą

Barbara Wesoła
Ból może utrzymywać się nawet wtedy, gdy badania nie pokazują już stanu chorobowego.
Ból może utrzymywać się nawet wtedy, gdy badania nie pokazują już stanu chorobowego. fot. 123rf
Ból jest sygnałem ostrzegawczym. Informuje, że w organizmie dzieje się coś niepokojącego – stan zapalny, uraz, choroba. Zwykle mija, gdy przyczyna zostaje wyleczona. Co jednak w sytuacji, gdy problem zdrowotny znika, a ból zostaje? „Jeśli ból trwa zbyt długo, przestaje być tylko sygnałem ostrzegawczym, a zaczyna funkcjonować jak osobna choroba” – mówi Stronie Zdrowia dr n. med. i n. o zdr. Ewelina Kolańska-Dams, lekarz specjalistka medycyny bólu.

Spis treści

Ból „normalny” a ból przewlekły

Jak wyjaśnia lekarka, kluczowe w rozróżnieniu bólu „normalnego” od bólu przewlekłego jest kryterium czasu.

– Ból krótkotrwały jest dla organizmu dobry. Informuje, że coś się dzieje – że jest zapalenie, uraz, że trzeba iść do lekarza albo wdrożyć leczenie. To jest objaw – mówi dr Kolańska-Dams. – Ale jeśli ból trwa powyżej pół roku, mimo że zagrożenie ustąpiło, zaczynają utrwalać się ścieżki nerwowe w mózgu. Wtedy mówimy już o chorobie.

W praktyce oznacza to, że ból może utrzymywać się nawet wtedy, gdy badania nie pokazują już aktywnego stanu chorobowego.

– To jest utrwalona nadwrażliwość mózgu na bodziec, który realnie już nie zagraża. Ale układ nerwowy wciąż reaguje tak, jakby zagrożenie trwało – wyjaśnia specjalistka.

Skąd bierze się ból przewlekły i u kogo występuje

Ból przewlekły nie zawsze jest następstwem konkretnej choroby. Może rozwinąć się także po urazach, a nawet w wyniku długotrwałego stresu. W takich przypadkach organizm uruchamia mechanizmy obronne, które początkowo mają chronić przed zagrożeniem, ale z czasem zaczynają działać na niekorzyść pacjenta.

Prostym przykładem jest sytuacja osoby, która uległa wypadkowi samochodowemu i doznała urazu szyi typu „smagnięcie biczem”. Choć same obrażenia goją się, a badania nie wykazują już nieprawidłowości, organizm wciąż reaguje tak, jakby zagrożenie było obecne.

– Uraz jest wyleczony, badania są prawidłowe, fizycznie wszystko wygląda dobrze. Jednocześnie samo wspomnienie wypadku powoduje napięcie mięśni szyi. Człowiek wsiada do samochodu i automatycznie się usztywnia – wyjaśnia obrazowo lekarka.

Takie napięcie może pojawiać się wielokrotnie w ciągu dnia – nie tylko podczas jazdy, ale nawet na widok podobnego samochodu czy w sytuacjach, które przywołują wspomnienie zdarzenia.

Dalsza część materiału pod wideo
emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

– Każde takie napięcie to mikrouraz i mikrozapalenie. Mózg dostaje sygnał, że szyja jest zagrożona i trzeba ją chronić. Mimo że realnego zagrożenia już nie ma, ból się pojawia – tłumaczy.

Jeśli taki stan utrzymuje się przez wiele miesięcy, ból przestaje być jedynie następstwem dawnego urazu i zaczyna funkcjonować jako samodzielny problem zdrowotny. Wówczas pojawia się rozpoznanie bólu przewlekłego – na przykład zespołu bólowego szyi.

Podobny mechanizm dotyczy także innych schorzeń, takich jak fibromialgia, czyli ból obejmujący wiele punktów ciała, czy zespół niespokojnych nóg, często opisywany przez pacjentów jako pieczenie lub nieprzyjemne mrowienie w stopach.

– Ból może lokalizować się w różnych miejscach i mieć różne nazwy, ale wspólnym mianownikiem jest czas trwania i utrwalona reakcja układu nerwowego – podkreśla dr Kolańska-Dams.

Czy ból przewlekły można leczyć – i od czego zacząć

Leczenie bólu przewlekłego jest możliwe, ale wymaga podejścia, które wykracza poza doraźne łagodzenie objawów.

– Metody leczenia dzielimy na farmakologiczne i niefarmakologiczne – tłumaczy Ewelina Kolańska-Dams.

Wyjaśnia, że farmakoterapia obejmuje nie tylko klasyczne leki przeciwbólowe i przeciwzapalne, ale również preparaty wspomagające ich działanie. W zależności od potrzeb pacjenta stosuje się je w różnych formach – doustnej, miejscowej lub przezskórnej. Ich zadaniem jest nie tylko zmniejszenie dolegliwości, ale także umożliwienie wdrożenia kolejnych elementów terapii, takich jak rehabilitacja czy zabiegi ukierunkowane na konkretne struktury nerwowe.

Równolegle wykorzystuje się metody niefarmakologiczne, które pozwalają oddziaływać bezpośrednio na źródło bólu i mechanizmy jego utrwalania. Należą do nich m.in. techniki neuromodulacyjne, procedury wykonywane pod kontrolą obrazowania czy terapie zabiegowe stosowane w ściśle określonych wskazaniach. To element leczenia, który wymaga specjalistycznej wiedzy i doświadczenia klinicznego.

Istotnym filarem terapii jest także styl życia pacjenta. Specjalistka zwraca uwagę, że codzienne wybory mogą realnie wpływać na nasilenie dolegliwości.

– Jedzenie może mieć potencjał przeciwbólowy. Cukier i węglowodany nasilają stany zapalne, a to wpływa na odczuwanie bólu – podkreśla lekarka, wskazując jednocześnie na znaczenie ruchu, fizjoterapii i indywidualnie dobranej aktywności.

Proces leczenia zwykle rozpoczyna się w gabinecie lekarza rodzinnego, który ocenia charakter dolegliwości i decyduje o dalszym postępowaniu. W przypadku bólu przewlekłego kluczowe jest jednak, by pacjent trafił pod opiekę specjalisty, dla którego ból nie jest jedynie jednym z objawów, ale głównym problemem terapeutycznym wymagającym długofalowej, kompleksowej strategii.

Ból to nie tylko problem osoby chorej

Chociaż bólu doświadcza konkretna osoba, jego konsekwencje szybko zaczynają być odczuwalne przez najbliższe otoczenie – rodzinę, współpracowników, a czasem całe zespoły.

– Pamiętajmy o tym, że konsekwencjami osoby leczącej przewlekły ból obciążona jest także rodzina. Jeśli chory prowadzi firmę, cierpieć mogą również pracownicy i cała organizacja – zauważa dr Ewelina Kolańska-Dams, dr nauk medycznych i nauk o zdrowiu, specjalistka medycyny bólu.

Wyjaśnia, że ból przewlekły wpływa na życie zawodowe, relacje i codzienne funkcjonowanie. Może na przykład oznaczać niedowieziony projekt, konieczność rezygnacji z planów czy wspólne wakacje, podczas których jedna osoba zostaje wyłączona z aktywności i większość czasu spędza w łóżku. Z czasem pojawiają się napięcia, frustracja i bezradność – zarówno po stronie chorego, jak i jego bliskich.

– To dotyka także stanu zdrowia psychicznego. Osoba dotknięta bólem często ma poczucie winy, że przez jej stan ktoś z czegoś rezygnuje albo na czymś traci – dodaje lekarka.

Dlatego jednym z niedocenianych elementów wspierania osób z bólem przewlekłym jest edukacja – nie tylko samego pacjenta, ale także jego najbliższego otoczenia. Zrozumienie mechanizmów bólu pomaga inaczej patrzeć na zachowania chorego i jego ograniczenia, a także uczy, jak reagować i wspierać go w trudnych momentach.

Edukacja bliskich daje narzędzia do lepszego wsparcia i realnie zmniejsza poczucie osamotnienia osoby chorej. Bo ból przewlekły to doświadczenie, które wpływa na codzienne życie w wielu obszarach.

– Leczenie bólu przewlekłego jest wielokierunkowe i multidyscyplinarne. To normalne, aby w proces zaangażowany był psycholog, dietetyk czy fizjoterapeuta – podkreśla dr Kolańska-Dams. – To nie jest powód do wstydu ani oznaka słabości, aby szukać wsparcia. Jest sztab ludzi, którzy mogą pomóc leczyć ból pacjenta oraz podnieść jakość jego życia pomimo dolegliwości, których doświadcza. – podsumowuje. 

Polecane oferty
* Najniższa cena z ostatnich 30 dniMateriały promocyjne partnera
Wróć na stronazdrowia.pl Strona Zdrowia