https://stronazdrowia.pl
reklama

365 dni bez pomocy. Nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać. To najdłuższe kolejki w ochronie zdrowia

Barbara Wesoła
Wideo
emisja bez ograniczeń wiekowych
Rosnące potrzeby zdrowotne społeczeństwa coraz wyraźniej rozmijają się z wydolnością publicznego systemu ochrony zdrowia. Endokrynologia to jeden z obszarów, w których ta luka jest dziś szczególnie widoczna. Choroby hormonalne dotykają milionów Polek i Polaków, a kolejki do specjalistów liczone są nie w tygodniach, lecz w miesiącach – a w wielu regionach kraju czeka się ponad rok.

Spis treści

Coraz więcej pacjentów potrzebuje endokrynologa

Zaburzenia gospodarki hormonalnej nie są problemem marginalnym ani jednostkowym. Endokrynolog zajmuje się diagnostyką i leczeniem chorób tarczycy, cukrzycy, zaburzeń nadnerczy, przysadki mózgowej czy hormonów płciowych – a więc schorzeń przewlekłych, wymagających regularnej kontroli i długofalowego prowadzenia pacjenta.

Szacuje się, że choroby tarczycy dotyczą nawet 20 proc. populacji, a tylko choroba Hashimoto – najczęstsza przyczyna niedoczynności tarczycy – dotyka dziś około 800 tys. osób w Polsce. Łącznie z innymi schorzeniami tarczycy mówimy o blisko 3 mln pacjentów. Do tego dochodzą zaburzenia hormonalne związane z płodnością, PCOS, insulinooporność czy cukrzyca typu 2, na którą choruje około 3 mln Polaków, z czego nawet co czwarta osoba pozostaje niezdiagnozowana.

Skala potrzeb sprawia, że endokrynologia staje się jednym z najbardziej obciążonych segmentów opieki specjalistycznej – przy czym nie jest to efekt nagłego wzrostu liczby rozpoznań, lecz konsekwencja trwałych zmian zdrowotnych i demograficznych.

Kobiety w centrum problemów hormonalnych

Struktura pacjentów zgłaszających się do endokrynologa nie jest przypadkowa. Najliczniejszą grupę stanowią kobiety po 40. i 45. roku życia, u których wraz z wiekiem rośnie ryzyko zaburzeń hormonalnych, w tym chorób tarczycy. Dane wskazują, że kobiety chorują na Hashimoto nawet dziesięciokrotnie częściej niż mężczyźni, a najwyższą zapadalność obserwuje się w grupie wiekowej 55–64 lata.

Drugą istotną grupą są młodsze kobiety – między 20. a 35. rokiem życia – które trafiają do endokrynologa w związku z problemami z płodnością, zespołem policystycznych jajników (PCOS) czy innymi zaburzeniami hormonalnymi. Szacuje się, że PCOS dotyczy 5–15 proc. kobiet w wieku rozrodczym, a insulinooporność nawet 20–30 proc. dorosłych.

Na to nakłada się kontekst demograficzny. Osoby po 40. roku życia stanowią dziś niemal połowę populacji, a w grupie 60+ nawet 70–80 proc. ma co najmniej jedną chorobę przewlekłą. Wraz ze starzeniem się społeczeństwa presja na endokrynologię będzie więc rosła – niezależnie od tego, jak szybko system będzie w stanie reagować.

Ile czeka się na wizytę w publicznej ochronie zdrowia?

Dostęp do endokrynologa w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia należy obecnie do najtrudniejszych spośród poradni specjalistycznych. Z danych NFZ wynika, że mediana czasu oczekiwania na wizytę w przypadkach stabilnych wynosiła w latach 2024–2025 około 178–190 dni, czyli blisko pół roku. W części regionów sytuacja była jednak znacznie gorsza.

Raport Najwyższej Izby Kontroli, obejmujący lata 2021–2024, wskazał, że w niektórych województwach czas oczekiwania sięgał ponad 300 dni, a nawet w przypadkach pilnych pacjenci czekali średnio kilka miesięcy. W samym województwie śląskim w kolejce do endokrynologa znajdowało się jednocześnie kilkanaście tysięcy osób.

Potwierdzają to także analizy Fundacji Watch Health Care. Według przygotowanego przez fundację Barometru z 2025 roku średni czas oczekiwania na wizytę u endokrynologa wynosił 12,1 miesiąca, co plasuje tę specjalizację w ścisłej czołówce najdłuższych kolejek w publicznej ochronie zdrowia.

Prywatnie trochę szybciej i za wysoką cenę

W sektorze prywatnym dostęp do endokrynologa jest łatwiejszy. Pierwszą wizytę często można umówić w ciągu kilku lub kilkunastu dni do miesiąca, w zależności od regionu i poradni. Dla wielu pacjentów jest to jedyna realna alternatywa wobec kilkunastu miesięcy oczekiwania w publicznym systemie.

Barierą pozostają jednak koszty. Ceny prywatnych wizyt u endokrynologa wahają się zazwyczaj od 250 do 400 zł. Dla osób wymagających regularnej kontroli – a tak jest w przypadku większości chorób hormonalnych – oznacza to istotne obciążenie domowego budżetu.

W praktyce prowadzi to do znanego już mechanizmu. Pacjenci, którzy mogą sobie na to pozwolić, omijają kolejki, pozostali czekają miesiącami. Tym samym nierówności w dostępie do leczenia pogłębiają się, mimo że mówimy o schorzeniach przewlekłych, istotnie wpływających na funkcjonowanie i jakość życia.

Dlaczego system leczenia nie jest wydolny?

Jedną z głównych przyczyn narastających kolejek są ograniczone zasoby kadrowe. W 2025 roku w Polsce aktywnie pracowało około 1820 endokrynologów, co oznacza zaledwie 4,7 specjalisty na 100 tys. mieszkańców. To poziom niewystarczający wobec skali potrzeb zdrowotnych społeczeństwa.

Sytuację pogłębia fakt, że endokrynologia nie jest uznawana za specjalizację priorytetową. Wiosną 2025 roku Ministerstwo Zdrowia przyznało jedynie 19 rezydentur w tej dziedzinie, co nie daje realnych szans na szybkie zwiększenie liczby specjalistów. W całym kraju działa niespełna 600 poradni endokrynologicznych, a część lekarzy ogranicza swoją aktywność w ramach NFZ lub całkowicie przenosi się do sektora prywatnego.

W efekcie publiczny system przegrywa konkurencję o specjalistów – zarówno pod względem finansowym, jak i organizacyjnym – a dostępność świadczeń dla pacjentów systematycznie się pogarsza.

Gdy leczenie trzeba odłożyć...

W przypadku chorób hormonalnych czas ma znaczenie. O ile regularne wizyty kontrolne u pacjentów ze stabilnym przebiegiem choroby można zaplanować z wyprzedzeniem, o tyle w sytuacjach wymagających szybkiej diagnostyki lub wdrożenia leczenia wielomiesięczne oczekiwanie staje się realnym problemem zdrowotnym.

Opóźnienie rozpoznania lub modyfikacji terapii może prowadzić do pogorszenia stanu zdrowia, rozwoju powikłań metabolicznych, sercowo-naczyniowych czy problemów z płodnością. W praktyce oznacza to, że schorzenia, które na wczesnym etapie są stosunkowo łatwe do opanowania, z czasem wymagają bardziej intensywnego i kosztownego leczenia, lub na leczenie jest za późno.

Polecane oferty
* Najniższa cena z ostatnich 30 dniMateriały promocyjne partnera
Wróć na stronazdrowia.pl Strona Zdrowia