Spis treści
Viki Gabor jest jedną z najbardziej znanych polskich gwiazd młodego pokolenia. Zrobiło się o niej głośno po tym, jak odniosła sukces w programie "The Voice Kids". Chwilę później mogła pochwalić się też zwycięstwem w konkursie Eurowizji Junior.
Powstał serial o życiu Viki Gabor
Niedawno ukazał się serial dokumentalny o życiu Viki Gabor i jej drodze na szczyt.
- Wszyscy mówili o mnie, a teraz ja chciałabym opowiedzieć coś o sobie – zapowiadała go artystka.
Pierwszy odcinek „Viki Gabor: Mój świat” miał premierę 17 kwietnia na platformie TVP VOD.
Bliscy wokalistki i ona sama opowiedzieli w nim m.in. o skali hejtu, z jakim musi się mierzyć nastolatka.
Tajemnicza choroba Viki Gabor
Matka piosenkarki Ewelina Gabor zdradziła, że jej córka "przewalczyła wszystko w życiu, w tym chorobę".
- Mam łzy w oczach, gdy mama opowiadała o tym, że dostała ulotkę, jak należy działać z dzieckiem, które ma taką diagnozę, a nie inną - komentowała młoda gwiazda.
O dolegliwościach nastolatki wypowiedział się także juror programu "The Voice Kids" Alek Baron. - Gdyby świat o tym wiedział, gdy miała 11 lat, może byliby bardziej przychylni. To nieprawdopodobne, że człowiek może dostać drugą szansę, jestem pewien, że muzyka jest paliwem dla duszy Viki - stwierdził.
Nikt jednak nie wymienił z nazwy choroby, na którą cierpiała wokalistka.
Na co chorowała Viki Gabor? Mam artystki zdradza tajemnicę
Z nowego odcinka serii dowiadujemy się, że piosenkarka była niesłyszącym dzieckiem.
- Kiedy Viki przyszła na świat okazało się, że nie będzie słyszeć, taką diagnozę dostaliśmy od lekarzy w Hamburgu. Nie ukrywam, że to był dla mnie cios, ponieważ całe moje życie też było muzyką. Viki nie reagowała na żadne bodźce słuchowe, nie było żadnej reakcji słuchowej. Diagnoza lekarzy mówiła nam po prostu, że mamy głuche dziecko - ujawniła mama artystki.
Rodzice artystki, choć byli załamani diagnozą, podjęli trud leczenia i nie zamierzali się poddać. Okazało się, że według polskich lekarzy, brak słuchu wynikał ze stanu zapalnego. Viki Gabor przeszła jako dziecko zabieg, a po długiej rehabilitacji słuch powrócił.
- Podjęliśmy walkę. Postanowiliśmy sobie, że pojedziemy wszędzie, gdzie się da, żeby zawalczyć o słuch Viki. Wróciliśmy do Polski, lekarze w Polsce wpadli na to, że to może być jakiś stan zapalny, może być wydzielina. Po prostu te uszy były zalane ropą, była obawa, że ta ropa może się dostać do mózgu. Vika przeszła zabieg, później długa rehabilitacja, antybiotyki, zastrzyki. Zawsze obawialiśmy się o te uszy, ona jako niemowlę nosiła opaski, czapki, każdy katar powodował infekcję uszu. Walczyliśmy do trzeciego roku życia o ten słuch, ale udało się. Widzieliśmy, że są przebłyski, gdzie Vika zaczęła słyszeć. Puszczaliśmy jej muzykę każdego rodzaju - dodała Ewelina Gabor.
dś