Spis treści
Brak odpowiedniej ilości snu znalazł się w centrum dwóch badań przeprowadzonych na University of Cambridge, które z różnych perspektyw dochodzą do tego samego wniosku: kiedy mówimy o śnie i zdrowiu psychicznym, nie chodzi o jakiś drugorzędny szczegół, lecz o fundament, na którym opiera się cała reszta.
Jaka jest idealna liczba godzin snu?
Badanie opublikowane w czasopiśmie „Nature Aging” porównało nawyki niemal pół miliona osób. To nie garstka ochotników, ale skala, która pozwala uchwycić rzeczywiste tendencje. I to, co z niego wynika, jest zaskakująco jednoznaczne: mózg działa najlepiej, gdy śpimy około siedmiu godzin na dobę – nie sześć i pół, nie dziewięć i pół. Funkcje poznawcze, takie jak pamięć, uwaga, jasność myślenia, osiągają szczyt właśnie przy takiej długości snu. Co najciekawsze, nie chodzi tylko o sprawność umysłową, ale także o nastrój. Osoby, które odbiegały od tego przedziału, wykazywały więcej lęku, objawów depresyjnych i trudności emocjonalnych.
Ważna jest także godzina, o której zasypiamy
Do tego momentu mogłoby się wydawać, że chodzi wyłącznie o ilość snu. Jednak badanie opublikowane w 2025 roku w „Research Directions: Depression” jeszcze wyraźniej rysuje cały obraz: liczy się nie tylko to, ile śpimy, ale jak ten sen wpisuje się w nasz wewnętrzny zegar. Rytm okołodobowy to nie jest abstrakcyjna teoria. To biologiczny przewodnik, który wyznacza tempo i sekwencje niczym niewidzialny dyrygent orkiestry. Kiedy go szanujemy, te mechanizmy działają w zgodzie z naszym dobrostanem. Kiedy idziemy pod prąd, powstaje niewielkie przesunięcie, które noc po nocy może przerodzić się w znacznie głębsze pęknięcie.
Badanie z 2025 roku pokazuje, że nawet subtelne rozregulowanie rytmu okołodobowego wpływa na to, jak radzimy sobie z emocjami, stresem i reakcjami na bodźce. To związek dwukierunkowy: zaburzenia nastroju wpływają na sen, ale rozchwiany sen może z kolei sprzyjać rozregulowaniu emocjonalnemu. I w tym punkcie oba badania się spotykają. Owe siedem godzin staje się punktem równowagi tylko wtedy, gdy są rozłożone w sposób spójny z sygnałami płynącymi z organizmu. Zaśnięcie o trzeciej w nocy i przespanie siedmiu godzin nie daje tego samego efektu co siedem godzin snu w szczycie naszego biologicznego rytmu.
Zrób to dla siebie i swojego zdrowia
Najlepsze jest to, że nie potrzeba żadnej rewolucji. Potrzeba raczej zacząć traktować sen jako część dnia, która zasługuje na swoje miejsce i ciągłość. Nie jako luksus, ale warunek podstawowy. Badania z Cambridge nie obiecują cudów ani natychmiastowych, spektakularnych rezultatów. Mówią o fizjologii, równowadze i o tych mechanizmach, które spajają psychikę z resztą ciała.
W świecie, który wymaga od nas, byśmy byli zawsze dostępni i gotowi do reakcji, pozwolenie sobie na te siedem godzin chronionego snu, dzień w dzień, noc w noc, staje się wręcz gestem szacunku wobec samego siebie. A przede wszystkim – realną inwestycją we własne zdrowie psychiczne.
Źródło: Nature Aging – Research Directions: Depression








