Spis treści
Życie z insulinoopornością – fakty, emocje, doświadczenia
Debata „Insulinooporność – ciche wyzwanie zdrowotne naszych czasów” zgromadziła ekspertów medycznych, osoby publiczne żyjące z insulinoopornością oraz przedstawicieli mediów.
Pierwsza część debaty – panel pacjencki zatytułowany „Życie z insulinoopornością – fakty, emocje, doświadczenia” – miała charakter osobisty i narracyjny. Uczestniczki: Anna Dec, Anna Powierza oraz Sandra Kubicka otwarcie mówiły o swojej drodze do diagnozy, codziennych wyzwaniach oraz emocjach towarzyszących życiu z insulinoopornością. Szczególnie osobisty ton miała wypowiedź Sandry Kubickiej:
– „Najtrudniejsza w tym wszystkim była frustracja. Myślałam, że wystarczy pójść na bieżnię, zrobić trening i będzie lepiej, a okazało się, że potrzebna jest totalna zmiana stylu życia. Insulinooporność to nie jest coś, co ‘da się ogarnąć’ szybko. U mnie realna poprawa przyszła dopiero po roku konsekwentnych zmian – diety, snu, leczenia i zupełnie innego podejścia do ruchu.
Trenowałam intensywnie, na adrenalinie, z wysokim kortyzolem – boks, bieganie, ciągłe napięcie. Dopiero gdy zrozumiałam, że przy PCOS i insulinooporności mniej znaczy więcej, że krótsze, spokojniejsze treningi działają lepiej niż godzina biegania, zaczęłam widzieć efekty.
Dzielę się tym doświadczeniem, bo sama przez to przeszłam. Przez lata słyszałam komentarze, domysły i ocenianie mojego wyglądu, więc zdecydowałam się powiedzieć publicznie, z czym się mierzę. Od tamtej pory piszą do mnie kobiety tuż po diagnozie. Nie jestem lekarzem, nie leczę – ale mogę powiedzieć, co u mnie zadziałało i że naprawdę da się odzyskać jakość życia.”
To było jak wyrok?
Sandra Kubicka jako 22-latka ma zespół policystycznych jajników
Obecnie z perspektywy czasu, a minęło już dziewięć lat, mogę śmiało o tym mówić wprost. Nie mam już z tym żadnych problemów ani emocji. Gdy jako młoda dziewczyna, usłyszałam coś takiego, to życie mi się zawaliło. Zawsze miałam się za osobę bardzo zdrową, aktywną fizycznie i nagle usłyszałam taką diagnozę, wtedy nie było to łatwe. Dzisiaj mogę śmiało mówić, jestem w remisji.Urodziłam syna, więc diagnoza to nie jest wyznacznik, że nie będziemy mogły mieć dzieci. Pokazałam też, że można zmienić styl życia i wrócić na dobre tory.
Na kłopoty Kubicka
Celebrytka podkreśla, że zdaje sobie z dużej odpowiedzialności za swoje treści w mediach społecznościowych, gdyż bardzo często jej fanki bardziej zawierzą modelce niż lekarzowi,.
Dziewczyny mają do mnie ogromne zaufanie, ponieważ widzą realne efekty, jak wyglądałam wcześniej i to, że nie mogłam mieć dzieci, że starałam się długo o ciążę. Jak już zaszłam w ciążę, to pokazałam im, że da się.
Komórki macierzyste zdziałały cuda
Kubicka wyznaje dziennikarzowi, że pewna diagnoza wywołała u niej olbrzymi stres.
Przed zajściem w ciążę, wykryto u mnie komórki nowotworowe w macicy i to mnie troszeczkę przestraszyło, bo jeśli trzeba byłoby wycinać szyjkę macicy, to nie mogłabym mieć nigdy dzieci. Natomiast udało się zajść w ciążę. Mówi się, że ciąża leczy kobietę, bo w ciąży produkujemy komórki macierzyste i mój syn mnie odbudował, bo poszłam na badania i okazało się, że tych komórek już nie mam. I lekarz powiedział, że to jest bardzo częste zjawisko, że właśnie po ciąży kobiety się samoleczą.



