Spis treści
- Prywatnie czy na NFZ? Polacy wybierają portfelem
- Stomatolog na NFZ z terminem za rok
- Co rzeczywiście przysługuje pacjentom na NFZ?
- Leczenie w ramach NFZ może przynieść finansowe korzyści
- Pacjenci wybierają prywatne gabinety
- Ceny u dentysty w 2026 roku. Ile kosztuje leczenie?
- Turystyka stomatologiczna. Paradoks polskiego rynku
Prywatnie czy na NFZ? Polacy wybierają portfelem
Dane z ostatnich lat nie pozostawiają wątpliwości. Stomatologia w Polsce funkcjonuje dziś głównie w oparciu o rynek prywatny. Około 90 proc. dorosłych Polaków leczy zęby prywatnie lub w modelu hybrydowym – łącząc podstawowe świadczenia dostępne w ramach NFZ z odpłatnym leczeniem w gabinetach komercyjnych. Z czystego NFZ korzysta zaledwie 10–20 proc. pacjentów, a ten odsetek z roku na rok maleje.
Badania UCE Research i CBOS pokazały, że 38 proc. Polaków leczy zęby wyłącznie prywatnie – szczególnie osoby w wieku 45–64 lata oraz mieszkańcy dużych miast. Jednocześnie maleje liczba gabinetów stomatologicznych posiadających kontrakt z NFZ – tylko około jedna trzecia dentystów przyjmuje dziś pacjentów w ramach publicznego finansowania.
– Największy udział pacjentów prywatnych niezmiennie obserwujemy w stomatologii, gdzie około 90 proc. usług to usługi komercyjne – komentowała niedawno dla Strefy Biznesu Joanna Szyman, prezeska Grupy NEO Hospital i Grupy Centrum CBT.
Stomatolog na NFZ z terminem za rok
Aby udać się na wizytę do stomatologa, nie trzeba mieć skierowania. Bezpłatna opieka stomatologiczna przysługuje każdej osobie, która ma prawo do świadczeń zdrowotnych. Problemem jest znalezienie stomatologa, który podpisał umowę z NFZ i przyjmuje nowych pacjentów.
W praktyce czas oczekiwania na wizytę w ramach NFZ bywa długi. Na badanie kontrolne lub podstawowe leczenie trzeba często czekać od jednego do kilku miesięcy. W przypadku bardziej zaawansowanych procedur kolejki są jeszcze dłuższe.
To jeden z głównych powodów, dla których pacjenci rezygnują z leczenia w ramach NFZ, nawet jeśli formalnie mają do niego prawo.
Sytuacja ta pokazuje szerszy problem systemowy. Państwo gwarantuje świadczenia w przepisach, ale nie zawsze jest w stanie zapewnić do nich realny dostęp.
Co rzeczywiście przysługuje pacjentom na NFZ?
Wokół leczenia stomatologicznego na NFZ narosło wiele mitów. Część pacjentów zakłada, że w ramach publicznej opieki nie przysługuje im znieczulenie, że nie wykonuje się ekstrakcji zębów lub że zakres świadczeń jest symboliczny.
Tymczasem lista usług refundowanych jest szersza, niż powszechnie się uważa – choć nadal ograniczona w porównaniu z ofertą prywatnych gabinetów.
Ubezpieczeni dorośli mają prawo m.in. do:
badania stomatologicznego wraz z instruktażem higieny jamy ustnej (raz w roku),
kontrolnego badania stomatologicznego (do trzech razy w roku),
usuwania kamienia nazębnego, czyli skalingu (raz w roku),
ekstrakcji zębów,
podstawowych wypełnień,
leczenia kanałowego zębów przednich,
znieczulenia miejscowego – bez dodatkowych opłat.
NFZ finansuje również protezy akrylowe, które przysługują dorosłym pacjentom raz na pięć lat, a od 2026 roku katalog świadczeń został rozszerzony m.in. o protezy typu overdenture oraz pantomogramy.
Leczenie w ramach NFZ może przynieść finansowe korzyści
Gdyby odnieść zakres usług oferowanych w ramach opłacanej składki zdrowotnej do cen obowiązujących na rynku prywatnym, okazałoby się, że nawet podstawowe świadczenia mogą przynieść wymierne oszczędności.
Decydując się na leczenie w ramach NFZ, pacjent może zaoszczędzić między 600 zł a 1000 zł rocznie, korzystając:
do trzech razy w roku z przeglądu jamy ustnej,
raz w roku z usuwania kamienia nazębnego,
z możliwości wykonania pantomogramu.
To właśnie te podstawowe świadczenia najczęściej stanowią punkt wyjścia do dalszego, już odpłatnego leczenia w prywatnych gabinetach.
Pacjenci wybierają prywatne gabinety
Mimo tych oszczędności wielu pacjentów decyduje się na leczenie prywatne. Najczęściej wskazywanym powodem jest czas oczekiwania. W gabinetach komercyjnych na wizytę można umówić się zazwyczaj w ciągu kilku dni, a w nagłych przypadkach – nawet tego samego dnia.
Drugim czynnikiem jest zakres usług. NFZ finansuje głównie podstawy, natomiast implanty, licówki, korony estetyczne, ortodoncja dla dorosłych czy zaawansowane leczenie kanałowe pozostają w pełni odpłatne.
Dla wielu pacjentów oznacza to konieczność i tak poniesienia kosztów prywatnych, nawet jeśli część leczenia odbywa się w ramach NFZ. Niektórzy wolą być prowadzeni cały czas przez tego samego lekarza, więc zmiana w połowie leczenia to kolejny czynnik, który sprawia, że wolą leczyć zęby w pełni poza systemem.
Ceny u dentysty w 2026 roku. Ile kosztuje leczenie?
Koszty prywatnego leczenia stomatologicznego w Polsce rosną szybciej niż średnia unijna. W 2024 roku ceny wzrosły o około 8,5–10 proc., w 2025 roku o kolejne 7–9 proc., a w 2026 roku trend ten jest kontynuowany – głównie z powodu rosnących kosztów energii, materiałów oraz pracy.
Wzrosty widać wyraźnie w cennikach gabinetów. Przykładowo w Dentrum w Białymstoku jeszcze we wrześniu 2024 roku usunięcie zęba kosztowało 250 zł. W styczniu 2026 roku ten sam zabieg według aktualnego cennika wyceniany jest już na 450 zł. Podobny trend widać w dużych miastach. W warszawskiej Stomatologii Lis cena ekstrakcji wzrosła w tym czasie o 100 zł – z 300 do 400 zł.
W 2026 roku:
plomba kosztuje zwykle od 300 do 400 zł,
leczenie kanałowe to wydatek rzędu 700–1000 zł,
leczenie kanałowe pod mikroskopem w dobrym gabinecie to 1200–1600 zł,
implant to koszt od 4000 do 5000 zł.
– Ceny leczenia zębów nie przestają mnie zaskakiwać. Plomba w górnej czwórce 350 zł, bez znieczulenia, za które trzeba dopłacić kolejne 100–120 zł. A to i tak była promocja – mówi nam mieszkaniec Bydgoszczy.
Turystyka stomatologiczna. Paradoks polskiego rynku
Ceny usług stomatologicznych w Polsce wykazują znaczące zróżnicowanie regionalne, sięgające 20-50% różnic między metropoliami a mniejszymi miastami czy wschodnimi regionami kraju, co napędza wewnętrzną turystykę stomatologiczną.
Ponadto, choć dla wielu Polaków leczenie zębów staje się coraz większym obciążeniem finansowym, Polska pozostaje atrakcyjnym kierunkiem dla pacjentów z Europy Zachodniej. Ceny usług stomatologicznych są u nas nadal o 40–70 proc. niższe niż w Niemczech, Wielkiej Brytanii czy Francji, nawet po ostatnich podwyżkach.
Czytaj także: 143 dni wstydu. O tym wciąż mówi się za mało







