https://stronazdrowia.pl
reklama

Czym jest niesamowite niebieskie jedzenie ze Szwecji? Napakowane jodem superfood

Opracowanie:
Zabieramy cię na wyprawę przez Szwecję w poszukiwaniu niezwykłego niebieskiego jedzenia.
Zabieramy cię na wyprawę przez Szwecję w poszukiwaniu niezwykłego niebieskiego jedzenia. fot. Cyndi Monaghan, Getty Images, foto. ilustracyjna
Od wypraw po ostrygi po nurkowanie za wodorostami – podróż na zachodnie wybrzeże Szwecji odkrywa uroki niebieskiego jedzenia. W smaku przypomina połączenie świeżej bryzy i fiordów, a najpyszniejsze jest schłodzone, serwowane „na skałach”.

Spis treści

Niebieskie jedzenie to skarb Szwecji

Lars Marstone opiera się o nabrzeże w porcie Lysekil, z założonymi rękami, jakby osobiście witał wiatr i fale. Zacumowana nieopodal jest „Signe”, jego pieczołowicie odrestaurowana drewniana łódź. Jej imię wywodzi się ze staronordyckiego słowa „signý”, oznaczającego „zwycięska” lub „błogosławiona”.

Od ponad 50 lat „Signe” mierzy się z falami. Dziś zabierze nas na rejs ostrygowo‑małżowy, pierwszy etap naszej wyprawy do kilku szwedzkich gorących punktów „błękitnego potopu”.

Zrównoważone niebieskie jedzenie – z oceanów, jezior i rzek – odgrywa kluczową rolę w osiągnięciu bezpieczeństwa żywnościowego, zakończeniu niedożywienia oraz budowaniu zdrowych, przyjaznych naturze i odpornych systemów żywnościowych – informuje ONZ.

W skład niebieskiego jedzenia wchodzą ryby, skorupiaki i algi morskie, odławiane w naturze lub hodowane w akwakulturach o niewielkim śladzie ekologicznym.

Wyprawa po niebieską żywność

Wzdłuż dzikiego szwedzkiego zachodniego wybrzeża ruch na rzecz niebieskiej żywności jest szczególnie żywotny. Jesteśmy w prowincji Bohuslän, około 120 kilometrów na północny zachód od Göteborga, a Marstone należy do pionierów w tej dziedzinie. Od ponad 15 lat, od marca do listopada, wraz z żoną Maivor prowadzi rejsy połączone z degustacją owoców morza.

Zanim jednak pozwoli nam wejść na pokład, wręcza nam sztormiaki – grube, wodoodporne i dość sztywne. Wkładanie ich to przygoda sama w sobie.

- Może wam się przydadzą – mówi z uśmiechem.

Potem „Signe” powoli wysuwa się z portu. Przed nami rozciąga się fiord Gullmarn, długi na mniej więcej 25 kilometrów i głęboki nawet na 120 metrów. To największy i najgłębszy fiord w Szwecji, tętniący morskim życiem.

Gdy „Signe” stopniowo nabiera prędkości, Marstone wyjaśnia, jak hoduje ostrygi i małże. Na środku fiordu, gdzie woda jest przejrzysta, bogata w tlen i składniki odżywcze, ostrygi leżą w sztaplowanych tackach lub siatkowych workach, a małże zwisają na linach w przepuszczalnych koszach. Panują tu idealne warunki, by spokojnie rosły.

Dalsza część materiału pod wideo
emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Po około 20 minutach na horyzoncie wyłania się mała wyspa, która należała kiedyś do dziadka Marstone’a: Käringeholmen. Cumujemy i ostrożnie wchodzimy na drewniany pomost.

Raj dla smakoszy ostryg

Z desek zwisają grube liny, do których przymocowane są tace z ostrygami. Marstone pochyla się, pewnym ruchem chwyta ostrygę i jednym szybkim, precyzyjnym cięciem ją otwiera – świeża, słona, gotowa do jedzenia.

- To europejska ostryga płaska, Ostrea edulis – mówi, gdy jej próbujemy. Smakuje orzechowo i lekko mineralnie, ma kremową konsystencję. Potem sięga do innej tacy i wyciąga większą ostrygę. - Ta tutaj to jej japońska kuzynka, Crassostrea gigas. Czujecie różnicę?

Crassostrea gigas, znana jako ostryga pacyficzna, jest bardziej mięsista, ma intensywniejszy smak i wyraźny jodowy aromat. Na świecie jest hodowana w zbiornikach i strefach pływowych, a w Szwecji – przez małe firmy, bez dodatkowej paszy czy chemikaliów.

Choć te dwa gatunki ostryg bardzo się od siebie różnią, obie najlepiej smakują w najprostszej postaci – z odrobiną soku z cytryny lub kroplą szalotkowego winegretu.

Naszym kolejnym celem jest Everts Sjöbod, odrestaurowany XIX‑wieczny hangar na łodzie w Grebbestad, około 65 kilometrów na północ od Lysekil. Jest tu niezwykle przytulnie i rustykalnie: skrzypiące podłogi, marynarskie węzły na ścianach, a do tego budynek stoi wprost na naturalnym łowisku ostryg – idealne miejsce, by nauczyć się sztuki ich otwierania.

Per Karlsson, rybak i swoisty kulinarny ambasador szwedzkiej prowincji Bohuslän, pokazuje nam, jak to się robi. Lewą, odzianą w rękawicę ręką pewnie chwyta chropowatą skorupę, a w prawej trzyma specjalny nóż.

- Lewa ręka trzyma, a tutaj przykładasz nóż i przekręcasz.

Doświadczony rybak bez trudu otwiera ostrygę. Karlsson prowadzi hangar wspólnie z bratem Larsem; obaj wychowali się w Grebbestad i są mocno związani z morzem.

Teraz kolej na nas. Ostrożnie, w pełnym skupieniu i w końcu… trzask, ostryga ustępuje. Z widokiem na fiord i świeżą ostrygą na języku smakuje jak morze – i jak mały sukces.

Skosztuj wodorostów

Naszym ostatnim przystankiem jest Smögen, znane z jaskrawo kolorowych domków. W idyllicznej zatoce wita nas Linnéa Sjögren, założycielka Catxalot, jednej z pierwszych w Szwecji firm całkowicie poświęconych potencjałowi wodorostów.

Na gości czeka tu safari z wodorostami i wyprawa zbieracka w masce, fajce i piance. Wolimy jednak, by do lodowatej wody weszła tylko Sjögren, podczas gdy my z fascynacją przyglądamy się z brzegu.

- Woda jest zimna, ale pełna życia – mówi z uśmiechem, po czym znika pod powierzchnią.

Gdy po chwili wynurza się ponownie, trzyma w rękach lśniącą wiązkę brązowych, czerwonych i zielonych wodorostów.

Sjögren rozkłada je na skale, starannie układając obok siebie – niczym w ceremonii parzenia herbaty. Syczący palnik turystyczny, para unosząca się znad garnka.

- Ten gatunek po wysuszeniu robi się chrupiący jak chipsy, z kolei z tego wychodzi delikatna, kwiatowa herbata – wyjaśnia i podaje nam szklankę naparu.

- Wodorosty są naprawdę wszechstronne – mówi, wyliczając niektóre z ich wielu zastosowań: jako superfood, w kosmetykach i jako narzędzie w walce ze zmianą klimatu, dzięki zdolności pochłaniania węgla. A jeśli mieszka się nad morzem, leżą dosłownie u progu domu.

Zebrane przez Sjögren wodorosty trafiają nie tylko na jej warsztaty kulinarne, lecz także na talerze w najlepszych restauracjach Sztokholmu i Göteborga: ostrygi z masłem z wodorostów, małże na sałatce z wodorostów czy kawior z wodorostów – przerobione algi, które imitują wygląd, teksturę i smak rybich jaj.

Co łączy te wszystkie przysmaki? To zrównoważona niebieska żywność ze szwedzkiego dzikiego zachodniego wybrzeża.

Źródło: DPA Trends / Polska Press Grupa

Polecane oferty
* Najniższa cena z ostatnich 30 dniMateriały promocyjne partnera
Wróć na stronazdrowia.pl Strona Zdrowia