
Te objawy wskazują na długi COVID-19! 10 symptomów wciąż trwającej infekcji
Gdy symptomy zakażenia koronawirusem nie ustępują przez wiele tygodni od początku choroby nawet pomimo leczenia, nawracają lub ulegają nasileniu, mogą wskazywać na wciąż trwającą infekcję – również w przypadku uzyskania negatywnego wyniku testu z wymazu!
Pewne dolegliwości bardziej niż inne wskazują na tzw. długi COVID-19. Sprawdź, po czym można rozpoznać, że jest się wciąż chorym!

Ból gardła
Zapalenie gardła to objaw COVID-19 zaliczany do tych nietypowych. To jednocześnie jedna z najbardziej charakterystycznych dolegliwości, która może wskazywać na nawrót infekcji koronawirusem u nie całkiem wyleczonych osób – nawet tych, u których wcześniej nie wykrywano już koronawirusa w ramach badania genetycznego wymazu. Towarzyszyć mogą mu suchość błon śluzowych, chrypka, spływanie wydzieliny do gardła, zapalenie zatok czy problemy z przełykaniem.

Katar lub opóźniona utrata węchu
Nieżyt nosa nazywany powszechnie katarem, czyli kichanie i powstawanie wodnistej wydzieliny z nosa, a także jego zatykanie się, wysychanie i pieczenie, to mało charakterystyczny symptom COVID-19, który może pojawiać się lub nawracać u rzekomych ozdrowieńców nawet po upływie ponad dwóch miesięcy od początku pierwotnej choroby.
Bywa, że katar występuje również u osób, które już dwukrotnie otrzymały negatywny wynik badania wydzieliny z nosogardzieli w kierunku obecności koronawirusa SARS-CoV-2. Co więcej, niezależnie od kataru u osoby wciąż chorej może pojawić się utrata węchu i smaku – nawet, jeśli nie miało to miejsca na samym początku. To już wyraźny sygnał ostrzegawczy o nieustępującej infekcji.

Problemy jelitowe
Ból brzucha, przewlekła biegunka, a nawet wymioty mogą nie być kojarzone z przebytą już infekcją koronawirusem, ale niestety wskazują na to, że wciąż niszczy on organizm. Objawy jelitowe COVID-19 ma około 1/5 zakażonych, a w układzie pokarmowym wirus utrzymuje się naprawdę długo, bo co najmniej miesiąc po tym, jak znika z oddechowego. Może dziać się tak dlatego, że koronawirus powoduje rozszczelnienie nabłonka jelitowego, przez co nie stanowi on bariery ochronnej. Umożliwia to przenikanie do krwiobiegu szkodliwych i alergizujących substancji z treści pokarmowej, jak również rozmaitych patogenów. Taka sytuacja prowadzi do stanu zapalnego w tej części układu trawienia i zaburzenia równowagi obecnej tam mikroflory, czego skutkiem jest długotrwale utrzymująca się biegunka, skurcze w podbrzuszu i nasilanie się dolegliwości związanych z nietolerancjami pokarmowymi.