Mama na siłowni udowadnia, że wiek to tylko liczba!

Materiał powstał we współpracy z Anną Krzysztofik
Udostępnij:
Czy mama po czterdziestce mieszkająca w małej miejscowości może żyć pełnią życia? Na to pytanie prawdopodobnie większość z nas odpowiedziałaby przecząco. Anna Krzysztofik, znana w Internecie jako @mama_na_silowni, udowadnia, że to możliwe! Ma 41 lat i figurę, której pozazdrościłaby jej niejedna dwudziestolatka. Na Instagramie obserwuje ją ponad 160 tysięcy osób. Co stoi za jej sukcesem? Dziś mamy okazję zapytać ją o to osobiście.

Cześć, Aniu! Miło mi Cię u siebie gościć.

Cześć, bardzo cieszę się z tego zaproszenia!

Dziś możesz pochwalić się nienaganną sylwetką, ale wiem, że nie zawsze tak było. Co sprawiło, że postanowiłaś o siebie zawalczyć?

To prawda. Choć będąc nastolatką, nie miałam problemu ze zbędnymi kilogramami, to po dwóch ciążach moja sylwetka nie wyglądała tak, jakbym tego chciała. Wprawdzie nigdy nie byłam otyła, jednak nadprogramowe kilogramy odkładały się na brzuchu. Wyglądałam jakbym była w szóstym miesiącu ciąży. Czarę goryczy przelały pytania, czy spodziewam się trzeciego dziecka. W dodatku zbliżały się wakacje. Stwierdziłam, że to najwyższy czas, aby coś zmienić w swoim życiu. I tak w wieku 35 lat odpaliłam pierwszy trening z Ewą Chodakowską.

Szybko zobaczyłaś pierwsze efekty?

Niestety nie. Moja kondycja była w opłakanym stanie. Nie wiem, co sprawiło, że jednak się nie poddałam. Szczerze powiedziawszy, miałam ochotę rzucić te wszystkie treningi po kilku minutach ćwiczeń. Na szczęście chęć zmiany swojego życia na lepsze zwyciężyła. Codziennie toczyłam wewnętrzny bój sama z sobą o to, czy usiąść na kanapie i obejrzeć ‘Ukrytą prawdę’, czy też włączyć trening. Na początku zaczynałam od 10 minut dziennie. Potem ćwiczyłam już godzinę. Teraz w pasie mam 28 cm mniej niż w wieku 35 lat.

Z Twojego profilu na Instagramie wiemy, że przygoda z treningami nie skończyła się. Jak trafiłaś na siłownię?

Mimo tego, że schudłam, to wciąż nie byłam jednak zadowolona z efektów. Podobały mi się umięśnione sylwetki. Pomyślałam wtedy: ‘Hej! Skoro już tyle osiągnęłaś, to czas na kolejny krok’. Kupiłam sprzęt do domu i zaczęłam trenować. Szybko jednak stał się on dla mnie zbyt lekki. Jedynym rozwiązaniem było pójście na siłownię, ponieważ moje mieszkanie jest za małe, żeby pomieścić bardziej zaawansowany sprzęt.

Jak wyglądały Twoje pierwsze treningi na siłowni?

Pewnie dla innych były zabawne i pokraczne, jednak mi nie było do śmiechu. Kosztowały mnie dużo stresu, ponieważ w mojej małej miejscowości nie ma trenerów personalnych. Do wszystkiego musiałam dojść sama. Przed pierwszą wizytą na siłowni długo się do niej przygotowałam. Do dzisiaj jeszcze mam karteczki, na których rozpisałam sobie ćwiczenia.

Jak dzisiaj wyglądają Twoje treningi? Co zmieniło się od tamtego czasu?

Teraz, czyli 6 lat później, jestem dużo bardziej pewna siebie. Wiem, jak trenować na siłowni i wzrok innych ludzi już mnie nie peszy. To jednak nie byłoby możliwe, gdybym kilka lat temu nie zdecydowała się stawić czoła swoim lękom i miłym, choć destrukcyjnym nawykom. Obecnie pięć razy w tygodniu dojeżdżam 40 kilometrów na siłownię. Czasami zdarzają się dni, kiedy mam ochotę zakopać się w łóżku i zjeść cały czekoladowy tort. Nie poddaję się jednak. Dla siebie i swoich obserwatorów wsiadam do samochodu i pędzę na siłownię. Dodatkowo 2-3 razy w tygodniu uczęszczam na lekcje pole dance.

Pole dance? Wiele osób uważa, że to sport dla dwudziestolatek. Nie obawiałaś się pierwszego i kolejnego treningu?

Oczywiście, jednak chęć spróbowania czegoś nowego zwyciężyła. Zawsze powtarzam sobie i swoim obserwatorom, że mamy tylko jedno życie i trzeba zrobić wszystko, żeby przeżyć je po swojemu. Dzisiaj pole dance to moja ogromna miłość. Absolutnie niczego nie żałuję, jednak rzeczywiście zdarzyło mi się usłyszeć niemiły komentarz na Instagramie. W większości są to jednak głosy podziwu.

Pod zdjęciami na profilu @mama_na_silowni jest pełno komentarzy. Kobiety w każdym wieku dziękują Ci, że pomagasz im zmieniać swoje życie. Jak to się dzieje, że przyciągasz tak szeroką publiczność?

Myślę, że moja historia udowadnia, że w każdym wieku można spełniać swoje marzenia. Piękna, wysportowana sylwetka nie jest zarezerwowana tylko dla nastolatek. Codziennie wstaję rano i motywuję swoich obserwatorów. Pokazuję, że aby świętować sukces, potrzeba wielu godzin systematycznej pracy. Ale tę pracę da się wykonać w zaciszu swojego domu, nawet mieszkając na końcu świata! Oprócz motywacji można u mnie także znaleźć pyszne przepisy na najbardziej popularne słodycze w fit wersji.
Dziękuję za tę motywującą rozmowę. I Twoją pracę, która pomaga zmieniać życie tysiącom Polek.

Dziękuję i zapraszam na @mama_na_silowni, gdzie widzimy się codziennie od samego rana!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Więcej informacji na stronie głównej Strona Zdrowia
Dodaj ogłoszenie